Reklama

Reklama

Henrik Kristoffersen spotkał się z dziećmi w Krakowie

Nie spodziewałem się osiągnięcia sukcesu w tam młodym wieku, wierzyłem, że kiedyś to nastąpi, ale nie tak szybko - mówił we wtorek w Krakowie Henrik Kristoffersen, 21-letni Norweg, który triumfował w tegorocznej edycji alpejskiego Pucharu Świata w slalomie.

Kristoffersen zapewnił sobie małą "Kryształową Kulę" za zwycięstwo w tej konkurencji, wygrywając sześć z 10 slalomów w tym sezonie.

Reklama

Norweg gości po raz pierwszy w Polsce. Alpejczyk w Krakowie spotkał się z dziećmi i młodzieżą z tego i innych klubów narciarskich w Polsce. - W zeszłym roku konkurs wygrała drużyna narciarska z Niemiec, w tym roku z Polski - widziałem to zdjęcie, jest wspaniałe. Jutro będę jeździł na nartach z jego autorami na Kasprowym Wierchu, może będę mógł też służyć drobnymi wskazówkami - mówił.

Norweg pytany o osiągnięcie sukcesu w Pucharze Świata w tak młodym wieku przyznał, że nie spodziewał się go tak szybko choć marzył, że kiedyś mu się to uda. - Czuję się z tym fantastycznie, jestem podekscytowany i szczęśliwy. Jest to dla mnie coś bardzo wielkiego - wyznał.

Jak wspominał, pierwsze narty dostał w wieku 4-5 lat, a gdy miał 6 lat zaczął profesjonalne treningi. Praktycznie od początku jest wierny jednej firmie narciarskiej - francuskiemu Rossignolowi.

Dzieci pytały zawodnika o to, co czuje stając na starcie slalomu. - Mam w umyśle ogólny obraz, jak powinien wyglądać przejazd. Nie można myśleć o zbyt wielu rzeczach, ale o dwóch - trzech najważniejszych punktach. Ja osobiście myślę o tym, żeby stać mocno na zewnętrznej narcie, żeby była dobrze dociążona, ale każdy z nas zwraca uwagę na inne rzeczy. Przede wszystkim należy myśleć o swojej jeździe, nie rozpraszać się innymi sprawami - tłumaczył młodym narciarzom.

Zawodnik przyznał, że zwykle pamięta całą trasę slalomu, ale uczestnikom Pucharu Świata jest łatwiej, bo widzą w telewizji przejazdy swoich poprzedników. Skupia się na kilku najtrudniejszych dla siebie bramkach i elementach trasy. - Nie unikam stresu przed startem. Szczerze, to jestem dość mocno zestresowany przed i w czasie zawodów nie jest to komfortowe, ale chyba konieczne - dodał narciarz.

Kristoffersen pytany o system szkolenia młodych narciarzy alpejskich w Norwegii przyznał, że istnieją tam gimnazja narciarskie, do których trafiają wszyscy młodzi zawodnicy osiągający poziom FIS. Zanim jednak młodzi osiągną takie rezultaty, wszystkie koszty szkolenia i startów w zawodach pokrywają rodzice.

- Moi rodzice płacili za wszystko do mojego 17. roku życia. Będę im zawsze wdzięczny za to, co dla mnie zrobili, bo bez ich wsparcia na pewno nie osiągnąłbym tych wszystkich sukcesów - podkreślił.

Dowiedz się więcej na temat: PŚ w narciarstwie alpejskim | Henrik Kristoffersen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje