Reklama

Reklama

Bode Miller chce zabrać małego synka na igrzyska

Amerykanin Bode Miller chce zabrać na igrzyska olimpijskie do Soczi (7-23 lutego) dziewięciomiesięcznego synka. Na razie 36-letniemu narciarzowi alpejskiemu udało się uzyskać korzystne orzeczenie sądu zatwierdzające porozumienia wychowawcze na cztery miesiące.

Miller wszedł w spór prawny z matką dziecka Sarą McKenną, dotyczący kwestii wychowawczych, ale także w imienia dziecka. Zaczął je nazywać Nate, a ona - Sam. Na razie rozstrzygnięcie w postępowaniu toczącym się w Kalifornii jeszcze nie zapadło. Natomiast w poniedziałek zapadł wyrok przed nowojorskim sądem, który zaakceptował wypracowane porozumienie w sprawie tymczasowego sprawowania opieki nad synem przez obydwoje rodziców. Na razie na cztery miesiące, a negocjacje na temat dalszego uregulowania tej kwestii trwają.

Reklama

Ugoda terminowa, zdaniem prawników narciarza, umożliwia mu zabranie syna do Soczi. Na poprzednich igrzyskach w Vancouver zdobył trzy medale: złoty w superkombinacji, srebrny w supergigancie oraz brązowy w zjeździe.

Nie można jednak wykluczyć, że ewentualny wyjazd dziecka do rosyjskiego kurortu nad Morzem Czarnym zostanie zablokowany przez sprzeciw matki.

Miller ma jeszcze córkę Neesyn Dacey z inna kobietą, a w październiku ubiegłego roku poślubił siatkarkę plażową Morgan Beck, z którą - jak na razie - nie ma dzieci.

Dowiedz się więcej na temat: Bode Miller

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje