Reklama

Reklama

​Alpejskie MŚ. Trener Gąsienicy-Daniel: Maryna wie, że odniosła sukces

Trener Maryny Gąsienicy-Daniel Marcin Orłowski przyznał, że polska alpejka była trochę zawiedziona brakiem awansu do strefy medalowej mistrzostw świata w slalomie równoległym. "To na początku normalna reakcja, ale ona wie, że odniosła duży sukces" - powiedział PAP.

Gąsienica-Daniel w Cortinie d'Ampezzo spisuje się bardzo dobrze. Była już 27. w supergigancie i 12. w kombinacji, a we wtorek awansowała do ćwierćfinału i ostatecznie została sklasyfikowana na ósmym miejscu w slalomie równoległym. To jej najlepszy występ w karierze, nie jest jednak wielkim zaskoczeniem, bowiem zakopianka specjalizuje się w slalomach gigantach, a właśnie taki profil miała wtorkowa trasa.

Polka uzyskała czwarty czas porannych eliminacji, a w 1/8 finału wyeliminowała reprezentującą Szwecję Estelle Alphand. W ćwierćfinałowym pojedynku pewnie wygrała pierwszy przejazd z Kathariną Liensberger, ale w rewanżu była już wolniejsza. Austriaczce pomógł też trochę regulamin.

Reklama

"Wydaje mi się, że przepisy tej konkurencji wymagają jeszcze pewnych modyfikacji. Maryna w pierwszym przejeździe była wyraźnie szybsza, ale Austriaczce zapisano stratę 0,5 s, największą możliwą. W drugim przejeździe liczy się już czas rzeczywisty, więc tym razem jadąca gorszym torem Maryna była o blisko sekundę wolniejsza i w sumie na mecie przegrała o 0,45. Myślę jednak, że obie mogły mieć porównywalny czas łączny" - podkreślił Orłowski. Dodał jednak, że trudno mieć o to pretensje, bo taki sam regulamin obowiązuje wszystkich uczestników zawodów.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Jedynym polskim medalistą alpejskich mistrzostw świata pozostaje Andrzej Bachleda-Curuś, który w latach 70. był drugi i trzeci w kombinacji. Gąsienica-Daniel była bliska poprawienia tej statystyki. "Na początku Maryna była trochę zawiedziona, że nie awansowała do półfinału. To normalna reakcja, ale ona wie, że odniosła duży sukces" - zapewnił szkoleniowiec.

Indywidualne zawody równoległe na mistrzostwach świata rozegrano po raz pierwszy. Orłowski nie chce oceniać, czy to był dobry pomysł. "Nie myślę o tym za bardzo. My się koncentrujemy na każdym starcie i to jest najważniejsze. Rozumiem jednak, że FIS chce, aby narciarstwo alpejskie było jak najbardziej popularne, a taka rywalizacja jest niewątpliwie atrakcyjna dla kibiców" - powiedział.

Gąsienicę-Daniel w Cortinie d'Ampezzo czeka jeszcze w czwartek rywalizacja w jej ulubionym slalomie gigancie. Dzień później zakopianka będzie obchodzić 27. urodziny.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne