Reklama

Reklama

Alpejski Puchar Świata w Szczyrku? To możliwe!

Powstało mnóstwo argumentów dlaczego narciarstwo alpejskie jako sport wyczynowy nie ma w Polsce szans. Przede wszystkim - podobno nie mamy gór. Skoro tak, to jakim cudem cztery miliony Polaków jeździ na nartach? Mamy warunki, aby zorganizować nawet Puchar Świata. Problem tkwi gdzie indziej: czy komuś na tym w ogóle zależy?

Polskie narciarstwo alpejskie dryfuje w kierunku równie egzotycznych u nas dyscyplin jak krykiet czy baseball. Jak temu zaradzić? Pomysłu nie ma Polski Związek Narciarski, który nie przez przypadek od lat ironicznie nazywany jest Polskim Związkiem Skoków Narciarskich.

Reklama

Nie ma wątpliwości, że podstawą jest rewolucja w szkoleniu dzieci i młodzieży, ale zmiany będą szybsze, jeśli błędne koło przerwiemy w kilku miejscach. Jedną z szans jest ściągnięcie do Polski największych gwiazd. Organizacja Pucharu Świata to zadanie ambitne, ale realne.

- Szczyrk ma niesamowite warunki do jeżdżenia wyczynowego. Za siedem lat może trafić tam Puchar Świata - przekonuje Bohusz Hlavaty, szef komitetu organizacyjnego zawodów Pucharu Świata, które przed kilkoma dniami rozegrane zostały na Słowacji w Jasnej.

Słowacki menedżer wie co mówi, bo jest także prezesem spółki akcyjnej Tatry Mountain Resorts, która ma m.in. takie stacje narciarskie jak: Jasna, Tatrzańska Łomnica czy Szpindlerowy Młyn, a teraz w Szczyrku chce zbudować ośrodek z prawdziwego zdarzenia.

Nie da się przerobić Szczyrku na Jasną, bo tam nowoczesna gondola wywozi narciarzy na wysokość ponad dwóch tysięcy metrów. Szczyrk nigdy nie będzie ośrodkiem w stylu alpejskim, ale Słowacy mają na niego pomysł.

- Będzie podobny do Szpindlerowego Młyna. Oba ośrodki leżą blisko dużych miast. Jeśli wsiądę w samochód w Pradze, to półtorej godziny wystarczy, żebym dotarł do swojego apartamentu w Szpindlerowym Młynie. Dlatego jest tam o wiele więcej ludzi, którzy kupili jakąś nieruchomość i w zimie regularnie przyjeżdżają w góry, bo to dla nich styl życia. Jeżdżą na nartach, a potem tworzą życie towarzyskie. Sami żartują, że Szpindlerowy Młyn to dziesiąta dzielnica Pragi. W Szczyrku może być tak samo - tłumaczy Bohusz Hlavaty.

Słowacy przekonują, że w ich modelu biznesowym sport wyczynowy zajmuje ważne miejsce. Dlatego po ponad 30 latach chcieli ściągnąć do Jasnej Puchar Świata. Aby zdobyć prawo do jego organizacji wydawali pieniądze na niedochodowe zawody Pucharu Europy, przeprowadzili mistrzostwa świata juniorów i udeptywali ścieżkę do władz Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Teraz koniecznie chcą, aby Puchar Świata był rozgrywany co roku w jednym z ich ośrodków, także w Szczyrku.

To otwiera przed nam szansę, ale czy po północnej stronie Tatr ktokolwiek będzie chciał ją wykorzystać? Jedno jest pewne - łatwiej będzie wymyślić kolejne argumenty na poparcie tezy, że się nie da.

Mirosław Ząbkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne