Reklama

Reklama

Alpejski PŚ. Trener Gąsienicy-Daniel: To będzie trudny sezon

"To będzie trudny sezon. Igrzyska w Pekinie są dla nas najważniejsze, ale żeby tam dobrze wypaść trzeba bardzo poważnie traktować starty w Pucharze Świata" - powiedział PAP przed zawodami w Soelden Marcin Orłowski, trener najlepszej polskiej alpejki Maryny Gąsienicy-Daniel.

Tradycyjnie w tym tyrolskim ośrodku alpejczycy zainaugurują zmagania w PŚ. W sobotę o punkty w slalomie gigancie będą rywalizowały kobiety, w niedzielę mężczyźni.

Ubiegły sezon był najlepszy w karierze Gąsienicy-Daniel, która w swoim koronnym slalomie gigancie zajęła szóste miejsce w mistrzostwach świata w Cortinie d'Ampezzo. W sumie ośmiokrotnie zdobywała pucharowe punkty, co dało jej 14. miejsce w klasyfikacji końcowej giganta i 39. w ogólnej PŚ. Od lat reprezentanci Polski nie plasowali się na tak wysokich pozycjach. Teraz kibice liczą na udany występ 27-letniej zakopianki w pekińskich igrzyskach.

Reklama

"Igrzyska są raz na cztery lata i choćby z tego powodu jest to dla nas najważniejsza impreza sezonu. Ale żeby tam dobrze wypaść, trzeba bardzo poważnie traktować starty w Pucharze Świata. Dla nas ten cykl też jest bardzo ważny" - podkreślił Orłowski.

Dodał, że w Chinach Polka będzie chciała wystąpić w trzech konkurencjach indywidualnych.

"W Pekinie planujemy starty w slalomie gigancie i supergigancie. Ma być też kombinacja, ale tu sytuacja jest bardziej skomplikowana. W zeszłym sezonie rozgrywano ją tylko na mistrzostwach świata i nie wiadomo, jak FIS będzie liczył punkty. Na razie nie ma w tej sprawie decyzji. W programie igrzysk nie ma indywidualnego slalomu giganta równoległego, ale są zawody drużynowe. Jeśli uda się nam zakwalifikować jako ekipie, to też wystartujemy" - podkreślił.

Orłowski nie spodziewa się wiele po pierwszych startach Gąsienicy-Daniel. To przede wszystkim za sprawą choroby, którą jego podopieczna przeszła w końcowym etapie przygotowań.  

Alpejski Puchar Świata. Gąsienica-Daniel Maryna planuje poświęcić więcej uwagi supergigantowi

"Nie wszystkie nasze plany udało nam się zrealizować, były pewne zawirowania związane ze zdrowiem Maryny. Nic poważnego, raczej sprawy przeziębieniowo-zmęczeniowe i już jest wszystko w porządku, ale dwa tygodnie przerwy w treningach na pewno pozostawią jakiś ślad. Nie pojechaliśmy z tego powodu m.in. do Soelden, a w tym roku można tam było przed sezonem potrenować. Ale to nic wielkiego, Maryna bardzo dobrze zna ten stok, wielokrotnie tam startowała. W sumie na śniegu spędziliśmy ponad 40 dni, w tym trzy na początku tego tygodnia we Włoszech" - zapewnił.

Trener uważa, że chociaż Gąsienica-Daniel Maryna doszła już do pełni sił, to początek sezonu może być trudny. "Nie mamy wielkich oczekiwań. To będzie ciężki sezon. Utrzymanie wysokich miejsc w roku olimpijskim może być trudne. Będzie dużo chętnych, także młodych zawodniczek" - prognozuje.

Koronną konkurencją Polki jest slalom gigant, ale w tym sezonie zamierza poświęcić więcej uwagi także supergigantowi.

"Oczywiście będziemy się skupiać na slalomie gigancie, ale od paru lat trenujemy też supergigant i w tym sezonie chcemy wystartować parę razy w Pucharze Świata i na igrzyskach. Zawody w Kanadzie odpuścimy, ale już w St. Moritz chcemy wystartować. Później będziemy decydować na bieżąco" - poinformował Orłowski.

Kolejnym po Soelden pucharowym startem Gąsienicy-Daniel będzie slalom gigant równoległy 13 listopada w Lech/Zuers w Austrii. W tej konkurencji w mistrzostwach świata w Cortinie d'Ampezzo Polka awansowała do ćwierćfinału.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy