Wyjątkowe wsparcie dla Kamila Stocha. Nie zdołała się ukryć przed kamerami
Sport bardzo często bywa nieprzewidywalny. Kamil Stoch jeszcze kilka tygodni temu nie kwalifikował się do konkursów Pucharu Świata, teraz natomiast znalazł się w gronie faworytów do zdobycia medalu na mistrzostwach świata w Planicy. Podczas piątkowego konkursu indywidualnego na dużej skoczni Polak mógł liczyć na wyjątkowe wsparcie. Kamery wśród kibiców zgromadzonych wokół obiekty "wyłapały" bowiem jego małżonkę, Ewę Bilan-Stoch.

Po zakończeniu zeszłego sezonu w kadrze "Biało-Czerwonych" zaszło sporo rewolucyjnych zmian. W sztabie szkoleniowym Polaków pojawiły się nowe postacie, w tym m.in. Thomas Thurnbichler. Austriak objął funkcję głównego szkoleniowca po zakończeniu współpracy z Michalem Doleżalem.
Podejście młodego trenera do rywalizacji i treningów pozytywnie wpłynęło m.in. na występy Dawida Kubackiego i Piotra Żyły. Pierwszy z nich przez wiele tygodni brylował na arenach międzynarodowych jako lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, drugi natomiast może pochwalić się wyjątkową regularnością - na ten moment Żyła utrzymywał się bowiem na poziomie pierwszej dziesiątki.
Nie najlepiej na tle kolegów z reprezentacji radził sobie jednak Kamil Stoch. W pewnym momencie 35-latek nie był nawet w stanie kwalifikować się do konkursów. Wówczas podjęto decyzję o wycofaniu utytułowanego skoczka z cyklu.
Ewa Bilan-Stoch przyłapana w Planicy
Przerwa od rywalizacji pozytywnie wpłynęła na występy Stocha podczas mistrzostw świata w Planicy - Polak uplasował się w czołowej dziesiątce zawodów na skoczni normalnej, znalazł się także w gronie faworytów przed konkursem na dużym obiekcie.
Jak się okazało, podczas piątkowej rywalizacji Polak mógł liczyć na wyjątkowe wsparcie. Wśród kibiców zgromadzonych wokół skoczni kamery telewizyjne "wyłapały" żonę Kamila, Ewę Bilan-Stoch. Kobieta z początku starała się "schować", owijając się starannie szalikiem w barwach narodowych, jednak jej obecność nie umknęła uwadze dziennikarzy i fanów.
Po pierwszej serii konkursowej Kamil Stoch (131,5 m) tracił do pierwszego Ryoyu Kobayashiego (135 m) zaledwie 8 punktów. Najlepszym z "Biało-Czerwonych" na półmetku rywalizacji był Dawid Kubacki (129 m). Ostatecznie złoty medal na dużej skoczni trafił w ręce reprezentanta gospodarzy Timiego Zajca (137,5 m/ 137 m). Drugie miejsce na podium wywalczył finalnie Kobayashi. Brązowy medal znakomitymi skokami zapewnił sobie Kubacki. Stoch natomiast zakończył rywalizację na czwartym miejscu.













