Zamienił narty na cztery kółka. "To sport, któremu trzeba wiele poświęcić"
- Ciągnęło mnie do motoryzacji - mówi nam kierowca rajdowy Jakub Matulka, który w lipcu pojedzie w Rajdzie Polski i chce to wygrać. Ma powód. Impreza odbywa się na jego "podwórku", czyli na Górnym Śląsku. - Pojawi się wielu znakomitych kierowców. Wierzę jednak w swoje umiejętności i w swój zespół - przyznaje 26-latek, który już jest mistrzem Polski, ale stać go na więcej. Rajd Polski jest jedną z siedmiu rund mistrzostw Europy.

Dariusz Ostafiński, Interia: Jak to się stało, że narciarz został kierowcą rajdowym?
Jakub Matulka, kierowca rajdowy: Jakby to powiedzieć?
Najlepiej od początku.
- Od najmłodszych lat jestem związany ze sportem, a w pierwszych zawodach narciarskich wziąłem udział w wieku 7 lat. Rozwijałem tę pasję, ale ciągnęło mnie do motoryzacji. Interesowały mnie F1, WRC i gokarty, choć tych ostatnich było mało, a całość traktowałem początkowo hobbystycznie. W latach 90-tych tata miał epizod rajdowy i to też budziło moją ciekawość. Przed 18. urodzinami skończyłem z jazdą na nartach i nagle pojawiła się możliwość startów z tatą w zawodach. To było na torze Fiata w Tychach. Okazało się, że mam predyspozycje. Potem przesiadłem się do szybszego auta, pojawili się partnerzy, którzy zaczęli mnie wspierać i tak oto jestem.
Tata Jakuba Matulki zajął się biznesem
Wspomniał pan o epizodzie taty.
- Był pilotem i kierowcą, ale to był naprawdę epizod. Jak siostra się urodziła, to wszystko się ucięło.
Nie chciał ryzykować, kiedy powiększyła się rodzina?
- Myślę, że chciał się zająć biznesem, ale też zadbać o rodzinę.
A na rajdach można zrobić biznes, żyć z tego, zarobić?
- Rajd to sport, któremu nie tylko trzeba poświęcić sporą część swojego życia, ale i spory budżet. Ten zapewniają stabilni partnerzy. Mam szczęście, że tacy są ze mną. Na najwyższym poziomie, gdy jesteś już kierowcą fabrycznym na pewno jest to już praca, na której można dużo zarobić.
Rajd Polski przyciąga najlepszych, ale Matulka chce wygrać
Za nieco ponad miesiąc wystartuje pan w Rajdzie Polski na Śląsku, czyli na swojej ziemi. Rozumiem, że chciałby pan wszystkim dołożyć.
- Rajd Polski to fantastyczna impreza, która swoją rangą przyciąga najlepszych. W tym roku odbywa się, można powiedzieć w moim domu, bo na Śląsku. Pojawi się wielu znakomitych kierowców. Wierzę jednak w swoje umiejętności i w swój zespół. Mam nadzieję na dobry wynik, bo lubię się ścigać na tych trasach.
Zna pan trasy, na których będziecie się ścigać?
- Znam, ale nie znam konfiguracji niektórych odcinków. Jeździliśmy na nich w poprzednich latach. Nowy jest tylko odcinek górski, czyli Przegibek. On wraca po bardzo długiej przerwie. Ostatni raz był bodaj w 1999 roku, czyli zanim się urodziłem.
Na takim rajdzie są kluczowe odcinki, na których można przypieczętować wygraną, czy też liczy się solidność i takie równe, dobre jeżdżenie? I gdzie w tym wszystkim umieścić Przegibek?
- Liczy się to drugie. Stabilność, konsekwencja i dobre tempo, to jest klucz. Często jest jednak tak, że jeden, dwa odcinki są bardziej wymagające i trudne dla załóg i można na nich zrobić różnicę, odjechać, lub zostać w tyle. Czy Przegibek będzie takim odcinkiem? Nie. Ma długość 6,5 kilometra. To jest szeroka droga przez przełęcz. Fajna, ciekawa, malownicza, ale nie przełomowa. Dlatego jak mamy mówić o kluczu do wygranej, to trzeba powiedzieć, że każdy odcinek jest kluczem. Każdy jest ważny.
Uwaga na krawężniki! "Można dużo stracić"
Przy czym jeden z odcinków, jazda w centrum Katowic, ma być show dla kibiców, sposobem na rozreklamowanie rajdu.
- I tu bym powiedział, że na tych miejskich odcinkach można dużo stracić. Zyskać wiele nie można, ale jak się urwie koło po uderzeniu w krawężnik, to jest problem. Poza tym, ze względu na to show i kibiców każdy chce taki odcinek wygrać. Wspaniale będzie poczuć tę aurę.
Pan już sprawdzał listę rywali, myślał na kogo uważać i kto może by groźny?
- Oficjalnie lista zgłoszeń pojawi się w środę 24 czerwca, natomiast mniej więcej wiem, z kim przyjdzie nam się zmierzyć. Stawka będzie mocna, jak to w mistrzostwach Europy. Patrzymy jednak przede wszystkim na siebie. To my musimy zrobić dobrą robotę.
Kiedy wsiada pan do auta, to jest trochę strachu?
- Pewien bezpiecznik musi być, bo do jazdy samochodem należy podchodzić z głową. A gdy walczysz na czas, pędząc wąską drogą między drzewami tym bardziej. W rajdówce pojawiają się różne emocje, ale zawsze należy przeanalizować wszystko na chłodno i zachować spokój.






![Kapitalna gra pod siatką. Najlepsze bloki meczu Polska - Francja [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DV6B767IX8D-C401.webp)
![Zagrywka była ich siłą. Najlepsze asy serwisowe Polska - Francja [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DVRJAWPU433-C401.webp)




