Górny i Martynek zakończyli rajd na szóstym miejscu w klasyfikacji ERC3 i na drugim w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski w klasie Rally3. Na mecie byli wyraźnie zadowoleni i dumni ze swojej postawy.
Jakub Żelepień: Najlepsi kierowcy rajdowi wśród strażaków czy najlepsi strażacy wśród kierowców rajdowych? Jak należy o was mówić?
Marcin Górny: Nie wiem, czy jesteśmy najlepszymi strażakami wśród rajdowców czy na odwrót, w każdym razie staramy się jakoś to wszystko łączyć i prezentować z pozytywnej strony. Chyba nam to wychodzi, więc cieszę się z naszej jazdy. Co ważne, zobaczyliśmy też, w jakim miejscu się znajdujemy, jeśli chodzi o ERC.
Który z was był pomysłodawcą strażackiego projektu w rajdach?
MG: Wspólnie to wymyśliliśmy, wraz z naszymi partnerami i sponsorami. Chcieliśmy, aby projekt był spójny, kompleksowy i faktycznie tak to działa.
Jak pilot oceniłby trudność tegorocznych odcinków Rajdu Polski?
Mateusz Martynek: Przede wszystkim bardzo cieszę się z tego, że Rajd Polski zawitał na Śląsk, ponieważ sam pochodzę z Cieszyna. Można powiedzieć, że to moja domowa impreza. Co do samych tras - były bardzo trudne, wymagające.
Kiedy wracacie do pracy?
MG: Od środy wracam do służby. Punkt 7:30. I znów ratujemy świat!
MM: Ja już od poniedziałku. Ale za dwa tygodnie czeka nas kolejna runda RSMP, Rajd Rzeszowski.
Trudno jest łączyć obowiązki strażackie z planami rajdowymi?
MM: Udaje się.
MG: Dajemy radę. Jest dobrze.











