Polski mistrz Europy musi odrabiać straty. Teraz będą ścigać się na jego warunkach
82. Rajd Polski będzie także jedną z rund mistrzostw Europy. Tytułu najlepszego kierowcy na Starym Kontynencie broni Mikołaj Marczyk, ale początek rywalizacji w tym sezonie nie ułożył się po myśli Łodzianina. 31-letni kierowca liczy na to, że "u siebie" zacznie odrabiać straty do czołówki. Jako ostatni z Polaków wygrał Rajd Polski (w 2022 roku).

Andrzej Klemba, Interia: Rajd Polski przeniósł się z Mazur na Śląsk, z szutru na asfalt. To problem dla kierowców?
Mikołaj Marczyk, rajdowy mistrz Europy 2025: Można w uproszczeniu powiedzieć, że teraz to Rajd Śląski będzie w randze Rajdu Polski, czyli największej imprezy rajdowej w naszym kraju. Jeżeli więc chodzi o trasę, to spodziewam się zmiennej przyczepności asfaltu, dróg, na których auto będzie się podbijało i odcinków, które są wymagające i mają różny charakter. Z jednej strony pewnie będziemy rywalizować w podmiejskich okolicach między domkami jednorodzinnymi, a z drugiej strony też na starym asfalcie z przewyższeniami pod górkę.
Ściganie w centrum Katowic i przy Stadionie Śląskim powinno też przyciągnąć rzesze kibiców?
- Znamy też doskonale te odcinki specjalne i myślę, że są bardzo widowiskowe. Zarówno w okolicach katowickiego Spodka, jak i pod stadionem w Chorzowie zawsze gromadzi się mnóstwo fanów. To są rzeczywiście dwa wyjątkowe oesy.
Dla pana to właśnie na Śląsku zaczęło się poważne ściganie?
- Tak, w 2016 roku wystartowałem w rajdowych mistrzostwach Śląska. Pierwszym w mojej karierze był Rajd Mikołowsko-Żorski, czyli rywalizacja na terenach, na których wciąż się ścigamy. Znam te okolice i bardzo je lubię. Oprócz zmiennej przyczepności, spodziewam się węższych tras niż szerszych, odcinków, które są złożone z kilkunastu sekcji, na których zmieniamy drogi i one mają różnej jakości nawierzchnię. Z pewnością trzeba ustawić samochód w taki sposób, żeby mieć przyczepność na tych bardziej śliskich asfaltach, a z drugiej strony, żeby mieć stabilność samochodu na podbiciach.
Polakom nie jest wcale łatwo Rajd Polski wygrywać. W ostatnich 15 latach tylko pan i Kajetan Kajetanowicz odnieśliście zwycięstwa. Rajd jest rundą mistrzostw Europy i przyjeżdżają też wysokiej klasy zagraniczni kierowcy?
- Rajd Polski to drugi najstarszy rajd na świecie, ma swoją renomę i wysoki poziom rywalizacji. Był rundą mistrzostw świata i zwykle jest rundą mistrzostw Europy. Kajetan wygrał w 2013 roku, a my z Szymonem dziewięć lat później. W tym roku mamy bardzo mocną reprezentację polskich zawodników, więc spodziewam się, że będziemy starać się stawić czoła zawodnikom z zagranicy.
Jestem dobrej myśli, że któraś z polskich załóg stanie na podium
Kajetanowicz też wystartuje w Rajdzie Polski. To dla pana dodatkowa motywacja?
- Przede wszystkim to duża atrakcja dla kibiców, ponieważ Kajto pochodzi ze Śląska, z Ustronia. Z naszej perspektywy to super sprawa, że będziemy się mogli pościgać. Dla fanów to też świetna informacja. Będziemy się trochę stresować i ekscytować tą rywalizacją, ale ja się skupię na swoich zadaniach jako kierowcy. Rajdy mają to do siebie, że my nie walczymy ze sobą bok w bok. Nie jest to sport kontaktowy, tylko porównamy, jak szybko potrafimy pokonywać odcinki specjalne. Rywalizacja wiąże się z podwyższoną koncentracją i chęcią pokazania się z jak najlepszej strony, ale też z szacunkiem dla rywali. Cieszę się, że wszyscy polscy najlepsi kierowcy rajdowi staną na starcie.
Pan broni tytułu mistrza Europy. W pierwszej rundzie miał pan wypadek, ale w dwóch kolejnych odrobił pan część strat do najlepszych. Rajd Polski będzie szansą, by wskoczyć do czołówki?
- Nasza pozycja w tej chwili nie jest satysfakcjonująca, ale klasyfikacja generalna po trzech rundach jest dość płaska. Wszystko jest możliwe i na razie staram się skupić na najbliższym starcie, czyli wykonaniu zadaniu podczas Rajdu Polski. A to może się przełożyć na poprawę naszej sytuacji. Mam 26 punktów straty, ale spokojnie, tu trzeba cierpliwości. Zobaczymy jak kolejne trzy rajdy się ułożą.
W Rzymie zajęliście dziesiąte miejsce, ale nie był pan do końca z tego zadowolony?
- Dobrze, że dojechaliśmy do mety i zgromadziliśmy punkty. Mamy też wnioski i wiemy nad czym pracować przed kolejnym startem. Nie załamuję się, jestem dość doświadczonym sportowcem i wiem, że tak naprawdę te dobre momenty składają się z wytrwałości w słabych momentach, Początek nie był za dobry, ale muszę zachować czujność, koncentrację i wiarę we własne możliwości. A straty są jak najbardziej do odrobienia.














![Tak wyglądały najlepsze bloki z meczu Japonia - Polska [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1EPQFFUYBPJO-C401.webp)