Polski as walczy o mistrzostwo Europy. Za nim udana próba generalna
- Rajd Śląska był dobry w naszym wykonaniu. Wygraliśmy 11 z 14 odcinków specjalnych. Teraz czas na regenerację i przygotowania do Rajdu Chorwacji. Tam będziemy chcieli pokazać wszystko, co mamy, absolutne 100% - powiedział w rozmowie z Interią Sport Mikołaj Marczyk, triumfator tegorocznego Rajdu Śląska.

Mikołaj Marczyk, pilotowany przez Szymona Gospodarczyka wygrał tegoroczny Rajd Śląska. Start w tych zawodach łodzianin potraktował jako element przygotowań do finału sezonu ERC (Rajdowych Mistrzostw Europy). Za dwa tygodnie w Rajdzie Chorwacji Marczyk stanie przed szansą sięgnięcia po tytuł mistrza Europy. Obecnie jest liderem klasyfikacji generalnej.
Triumf w Rajdzie Śląska nie był więc celem samym w sobie. Był częścią drogi, której zwieńczeniem ma być sukces na Bałkanach.
- Rajd Śląska był dobry w naszym wykonaniu. Wygraliśmy 11 z 14 odcinków specjalnych. W sobotę prezentowaliśmy naprawdę dobre tempo, w niedzielę było już trochę gorzej, bo mieliśmy drobne problemy techniczne, pojawił się też mały błąd z mojej strony. Tak czy inaczej, doceniam ten start. Teraz czas na regenerację i przygotowania do Rajdu Chorwacji. Tam będziemy chcieli pokazać wszystko, co mamy, absolutne 100% - powiedział w rozmowie z Interią Sport Marczyk.
Iga Świątek zeszła z kortu, WTA ogłasza. Jest potwierdzenie, Sabalenka wyprzedzona
Za plecami Marczyka uplasował się Jakub Matulka, pilotowany przez Damiana Sytego. Dla tej załogi drugie miejsce było jednak jak zwycięstwo - pozwoliło bowiem sięgnąć po triumf w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski.
- Chciałbym złożyć wielkie gratulacje Kubie i Damianowi. To jest ich dzień, zasłużyli na to. Organizatorzy przygotowali nam znakomitą rywalizację. Naprawdę cieszy mnie, gdy włodarze chcą imprezy u siebie, ponieważ to widać na każdym kroku. Jest motywacja, aby organizować ją na najwyższym poziomie i za to również dziękuję - podkreślił kierowca.
Jeszcze przed kilkoma tygodniami Marczyk nie wiedział, czy weźmie udział w Rajdzie Śląska. Impreza wypadła bowiem pomiędzy dwiema ostatnimi rundami ERC - w Walii i Chorwacji. Ostatecznie kierowca wraz z zespołem zdecydowali się przyjechać na południe Polski.
- Stwierdziłem, że w Chorwacji musimy być w absolutnie najwyższej formie. Zastanawialiśmy się, czy start w Rajdzie Śląska przyda nam się, czy nie. Wyszło nam na to, że tak. Zawsze to trochę lepiej być w rajdówce, przejechać dodatkowe kilometry. Stąd decyzja, aby wziąć udział w zawodach - wyjaśnił Marczyk.











