Hołowczyc wszedł do biura, ale co stało się potem. Przecierali oczy
15 oesów o długości blisko 190 kilometrów, inauguracja w centrum Katowic, powrót na legendarną górską trasę Przegibek i baza na błoniach Superauto.pl Stadionu Śląski. 82. Rajd Polski zapowiada się znakomicie. O imprezie rozmawiamy z prezesem PZM Michałem Sikora, który mówi o szansach Polaków i zdradza, co zrobił Krzysztof Hołowczyc, goszcząc ostatnio w biurze związku.

Dariusz Ostafiński, Interia: 8 czerwca minęło 30 lat od historycznej wygranej Krzysztofa Hołowczyca w Rajdzie Polski. Historycznej, bo 20 lat czekaliśmy na triumf Polaka w rajdzie. AI przekonuje zresztą, że nasz legendarny kierowca pojedzie w tegorocznej edycji.
Michał Sikora, prezes PZM: Krzysztof Hołowczyc startuje teraz w rajdach terenowych. Do tzw. "płaskich", a takim jest Rajd Polski, raczej nie wróci. Ma to swoje stare subaru, więc teoretycznie by mógł. Niedawno w Mikołajkach odbywał się rajd legend i myślałem, że wystartuje. Ostatecznie wyjechał jednak wyłącznie jako zerówka, czyli samochód sprawdzający stan zabezpieczenia tras.
Szkoda?
- Hołowczyc ma 64 lata, ale jest w kapitalnej formie. Podczas ostatniej wizyty w PZM chciał nam to udowodnić i skoczył z pozycji stojącej na stół konferencyjny. To było imponujące.
Polacy będą groźni. Prezes wylicza
Hołowczyca jednak nie będzie. Kim zatem możemy postraszyć?
- Mamy Mikołaja Marczyka, obrońcę tytułu mistrza Europy. Słabo wystartował w tym roku, w Hiszpanii miał wypadek, ale już w drugim rajdzie, w Skandynawii, wyszarpał dobry wynik w mocno obsadzonym rajdzie. Na polskim też powinien pokazać się z dobrej strony. Rajd jest na asfalcie, a nasi zawodnicy na tej nawierzchni się wychowują. Na szutrze Marczyk też jest dobry, ale w starciu z Finami i Szwedami poprzeczka idzie wysoko w górę.
W rajdzie pojedzie też Jakub Matulka.
- To młody zawodnik, który w zeszłym sezonie został mistrzem Polski. W ogóle zaczynał jako narciarz, ale po kontuzji przerzucił się na rajdy. To typ sportowca. Można go porównać do Kuby Przygońskiego, który, zanim wsiadł na motocykl, uprawiał pływanie. Matulka ma dużą świadomość, od małego jest w takim sportowym reżimie, ma chłodną głowę, to dobry materiał na przyszłość.
Najstarszy. Drugi po Monte Carlo. Rajd legenda
Mamy kogoś jeszcze?
- Jest jeszcze 19-letni Adrian Rzeźnik, który wygrał 54. Rajd Świdnicki i stał się najmłodszym w historii zwycięzcą rundy Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Rajd Polski jest rundą mistrzostw Europy, ale będzie też rundą mistrzostw Polski. Chodzi o ekonomię, spięcie budżetu. Dla takiego zawodnika, jak Rzeźnik dobrze się jednak składa, bo będzie miał możliwość sprawdzenia się na tle tych najlepszych.
Wspomniał pan o mistrzostwach Europy. To najstarsza impreza rajdowa na świecie.
- W latach 50-tych nie było jeszcze mistrzostw świata. W 1973 roku pojawiły się one w kalendarzu, ale wtedy to były mistrzostwa tylko dla producentów. A jak już mówimy o historii, to Rajd Polski jest organizowany od 1921 roku. To drugi, po Monte Carlo najstarszy rajd na świecie. Wspaniała historia i jeszcze większa odpowiedzialność. Także dla związku, bo jeden klub nie jest w stanie udźwignąć organizacji takiej imprezy. Rajdy na Mazurach przez lata robił głównie PZM, a teraz zajmuje się tym Fundacja Automobilistów przy wsparciu PZM i klubów. Trudno jest przygotować kilka odcinków i zabezpieczyć trasę. To się odbywa tak, że każdy odcinek zabezpiecza ekipa z innego regionu.
Rajd Polski, patrząc na trasy, zapowiada się ciekawie.
- Rajdy przeważnie są ciekawe, a trasa im bardziej kręta, tym lepsza i bezpieczniejsza. Przy prędkościach przekraczających 120, 130 kilometrów na godzinę każde wypadnięcie z trasy, każde dachowanie, zwłaszcza w lesie może mieć opłakane skutki. Przy krętych drogach i 80 kilometrach na godzinę ryzyko jest mniejsze. Jak nie ma ekstremalnych prędkości, to klatki i systemy bezpieczeństwa działają dobrze.
"To działa na wyobraźnię". Trasa rajdu najeżona trudnościami
Pan wspomniał o lesie, ale ten lipcowy rajd będzie także miał miejskie odcinki. Jeden w centrum Katowic, drugi na błoniach Stadionu Śląskiego.
- Te miejskie odcinki można porównać do wielkich imprez pokazywanych w kanałach otwartych w publicznej telewizji. One mają popularyzować ten sport. Do samej rywalizacji wiele nie wnoszą, ale trzeba być czujnym, bo jeden fałszywy ruch, uderzenie w krawężnik i można stracić koło i uszkodzić auto. Są zawodnicy, którzy lubią te miejskie odcinki, ale tym nie wygrywa się całego rajdu.
To, który odcinek będzie kluczowy. Na konferencji dużo szumu było wokół Przegibka.
- Mam wrażenie, że to ciekawy i trudny odcinek. Tam są ostre zakręty, tzw. agrafki. Do tego jest to przełęcz w górach, a to działa na wyobraźnię. Ten odcinek to legenda. Jednak, żeby wygrać Rajd Polski, nie wystarczy dobrze pojechać na Przegibku. Trzeba przejechać te 180 kilometrów w tempie rajdowym, nie popełnić zbyt wielu błędów i uważać na zmienne warunki. Ktoś powie, co może się zmienić na asfalcie? Powiem, że wystarczy, iż jadący przed nami kierowca będzie ciął zakręt, by ten drugi, ten za nim jechał już po brudnej nawierzchni. Takie cięcie na asfalcie powoduje, że dużo tego materiału na asfalcie się pojawia. Inaczej jest na szutrze, gdzie najgorzej ma ten pierwszy, bo on czyści trasę, a dopiero zawodnicy z miejsc 6-10 jadą po nawierzchni, która jest bardziej przyczepna.






![Najlepsze loby - Wimbledon 2026 kobiet [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1CTZ50M4RG1R-C401.webp)





