Reklama

Reklama

Śmierć na torze Jerez i na trasie Rajdu Villa de Llanes. Zginęła cała załoga

Kierowca Jaime Gil oraz jego pilot Diego Calvo ponieśli śmierć podczas rozgrywanego w Hiszpanii rajdu Villa de Llanes. Ich samochód uderzył w barierkę, a hiszpańskie media określiły wypadek jako "straszny".

Załoga brała udział w rajdzie Villa de Llanes. Według lokalnych mediów, stracili kontrolę nad swoim samochodem Seat Marbella w rejonie zjazdu Alto del Fitu. Nie mogli go opanować na kamiennym moście, auto wypadło z trasy i uderzyło w barierkę. Służby ratunkowe próbowały ocalić życie obu mężczyzn, ale bez powodzenia. I kierowca, i pilot samochodu zginęli. 

Hiszpańskie media nazwały wypadek "strasznym" i "przerażającym", a 25 września został określony jako czarny dzień sportu samochodowego. Rywalizację w rajdzie Villa de Llanes oczywiście przerwano, a następnie anulowano z szacunku dla zmarłych. W chwili przerwania rajdu w klasyfikacji generalnej prowadził Ivan Ares (Hyundai I20 R5), drugi był Surhayen Pernía (Hyundai I20 R5), a trzeci miejscowy kierowca Oscar Palacio (Ford Fiesta R5 Rally 2).

Obserwatorzy rajdu wskazują na to, że był on niezwykle trudny, ze skomplikowanymi odcinkami specjalnymi, a kierowcy ścigali się w deszczu, na mokrej nawierzchni.

Reklama

Druga tragedia na torze w Hiszpanii. Nie żyje Dean Vinales

To nie koniec tragedii podczas rywalizacji w Hiszpanii. Podczas innego wyścigu - motocyklowego World Super Bike Supersport klasy SSP300 - na torze Jerez zginął Dean Berta Vinales. Na jedenastym okrążeniu wyścigu doszło do karambolu, w którym brali także udział Alejandro Carrion, Daniel Mogeda, Harry Khouri i Yeray Ruiz. 15-letni zaledwie Dean Berta Vinales ucierpiał najbardziej. Obrażenia głowy i klatki piersiowej okazały się na tyle poważne, że chłopiec zmarł.

rana

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje