Polski sportowiec stracił dobytek w powodzi i od razu ruszył pomagać innym. "Brali ode mnie konserwy i od razu je jedli"

Zalane Kłodzko. W ramce Michał Majewski
Zalane Kłodzko. W ramce Michał MajewskiDariusz Gdesz/PAP/Facebook/majewskimajkelINTERIA.PL
Zalane Kłodzko
Zalane KłodzkoMaciej KulczyńskiPAP

Uciekł przed wielką wodą, a jak wrócił nie zostało nic. Premier Donald Tusk odwiedził sportowca

Wyniosłem te rzeczy, które udało się wcześniej zabezpieczyć na szybko na strychu. Przyjechali znajomi z rajdów samochodowych. Z całej Polski. I pomogli w wynoszeniu tego wszystkiego. Nie ma co więcej robić w tym mieszkaniu, bo budynek chyba pójdzie do rozbiórki. We wtorek był u nas premier Donald Tusk. Oglądał mieszkanie i cały budynek
mówił Majewski.

Zobacz również:

Ruszył na pomoc innym. "Brali ode mnie konserwy i od razu je jedli"

Przywieźli oni ze sobą dużo wody. Pojechałem zatem do Stronia Śląskiego rozdawać ludziom wodę. Ja już nic nie zrobię w tym mieszkaniu. Jedynie mogę powyrzucać meble przez okno. Nie siadłem zatem i nie zacząłem się nad sobą użalać, tylko ruszyłem pomagać ludziom. W Stroniu Śląskim jest dramat. W okolicznych wioskach ludzie brali ode mnie konserwy i od razu je otwierali i jedli. Nie wiem, jak to nazwać, co tam zobaczyliśmy. Wszystko wygląda tak, jakby toczyły się tam walki na froncie
opowiadał.

Zobacz również:

Zalane Kłodzko
Zalane KłodzkoDARIUSZ GDESZPAP
Zalane mieszkanie Michała Majewskiego
Zalane mieszkanie Michała MajewskiegoArchiwum Michała Majewskiegomateriały prasowe
Kłodzko po powodzi
Kłodzko po powodziDARIUSZ GDESZPAP