Niebywałe sceny przed 24h Le Mans. Zespół Kubicy daleko w tyle
W ubiegłym roku cała Polska z zapartym tchem śledziła wyścig 24h Le Mans, w którym po końcowy triumf sięgnęła ekipa AF Corse #83 z Robertem Kubicą w składzie. Wielu kibiców miało nadzieję, że Polak i jego koledzy z zespołu powtórzą ten sukces także w tym roku, wiele wskazuje jednak na to, że może to być "mission impossible". Wszystko przez fatalny występ w kwalifikacjach.

Już w ten weekend odbędzie się kolejna edycja jednego z najsłynniejszych wyścigów długodystansowych - 24h Le Mans. Wielu kierowców marzy o wygranej na Circuit de la Sarthe, a w ubiegłym roku sukces ten udało się osiągnąć naszego reprezentantowi, Robertowi Kubicy. Krakowianin wraz z Philem Hansonem i Yifeiem Ye wygrał rywalizację w najbardziej prestiżowej kategorii Hypercar, pokonując m.in. dwa zespoły Ferrari AF Corse o numerach #50 i #51.
Panowie wcale nie mieli łatwego zadania - na podium awansowali bowiem ostatecznie z odległego, 13. miejsca. I choć wydawać mogło się, że w tym roku nie znajdą się oni w bardziej skomplikowanej sytuacji przed 24-godzinnym wyścigiem, po raz kolejny boleśnie przekonaliśmy się, jak nieprzewidywalny potrafi być sport.
W środę o godzinie 19.30 rozpoczęły się kwalifikacje Hypercarów przed 24h Le Mans. Ekipę z numerem #83 tego wieczoru reprezentował Phil Hanson. Po tym, jak w sesji treningowej Yifei Ye rozbił samochód, mechanicy zdołali odbudować maszynę na czas, jednak nie miała ona tempa, aby walczyć o awans do czwartkowego Hyperpole. Brytyjczyk także nie popisał się na torze - popełnił kilka błędów, które ostatecznie spowodowały, że AF Corse #83 uplasowało się w kwalifikacjach na przedostatnim, 17. miejscu z czasem 3:25.495. Do Hyperpole 1 kwalifikowało się piętnaście najlepszych załóg klasy Hypercar.
Kubica stracił mistrzostwo Le Mans. Nagły zwrot akcji. Nie tak miało być
Nie tylko WEC. Robert Kubica swego czasu błyszczał m.in. w Formule 1
Robert Kubica jeszcze kilka lat temu w środowisku sportów motorowych znany był przede wszystkim jako kierowca Formuły 1, pierwszy Polak w "królowej motorsportu" i triumfator Grand Prix Kanady z 2008 roku. Krakowianin miał szansę na jazdę za kierownicą bolidu Ferrari, jego marzenia przekreślił jednak wypadek w podczas pierwszego odcinka specjalnego rajdu Ronde di Andora w lutym 2011 roku. Kubica doznał wówczas poważnych obrażeń i na długie miesiące zniknął z torów wyścigowych.
Po wypadku Polak wrócił do ścigania, jednak nie dane mu było odnieść kolejnych sukcesów w F1. Próbował swoich sił jeszcze w rajdach samochodowych, aż wreszcie trafił do wyścigów długodystansowych. Z początku odnosił sukcesu w klasie LMP2 - w 2021 i 2024 roku wygrał European Le Mans Series, w latach 2022 i 2023 zajął drugie miejsce w 24h Le Mans, a w 2023 roku został mistrzem World Endurance Championship. W 2025 roku już w kategorii Hypercar wygrał wyścig 24h Le Mans i zajął ostatecznie drugie miejsce w World Endurance Championship. Mistrzami zostali James Calado, Antonio Giovinazzi i Alessandro Pier Guidi.













