Nie żyje legenda włoskiego sportu. Rodzina przekazała tragiczne wieści
Tragiczne wieści obiegły świat sportu w pierwszy weekend maja. Rodzina Alessandro Zanardiego poinformowała o nagłej śmierci wybitnego kierowcy wyścigowego i dwukrotnego mistrza paralimpijskiego. Włoch w przeszłości przeżył dwa dramatyczne wypadki, a w wyniku pierwszego stracił obie nogi. Miał 59 lat.

Historia Alessando Zanardiego nadałaby się na scenariusz dobrego, niezwykle wzruszającego filmu. Włoch swoją przygodę ze sportem rozpoczął od sportów wyścigowych - jako nastolatek odnosił sukcesy w kartingu, a następnie szybko awansował do wyścigów samochodowych. W 1991 roku zadebiutował w Formule 1 podczas Grand Prix Hiszpanii. W pierwszych wyścigach zasiadał za kierownicą bolidu Jordana, a następnie na krótko przeszedł do Minardi. W latach 1993-1994 był kierowcą zespołu Lotus.
Po kilkuletniej przygodzie z "królową motorsportu" Włoch zadebiutował w serii CART (dziś IndyCar). Nie mógł on jednak przewidzieć, że sześć lat później na torze dojdzie do dramatycznego wypadku, w wyniku którego jego życie znajdzie się na szali. We wrześniu 2001 roku podczas wyścigów na torze Lausitzring w Niemczech przy wyjeździe z alei serwisowej Zanardi stracił panowanie nad pojazdem, a następnie udzerzył w niego samochód, za którego kierownicą siedział Alex Tagliani.
Włoch błyskawicznie przetransportowany został do szpitala, a lekarze podjęli decyzję o amputacji obu nóg, aby uratować życie kierowcy. Choć stracił obie dolne kończyny, Zanardi nie miał zamiaru się jednak poddać i wkrótce potem powrócił do sportu. Wówczas korzystał on ze specjalnie przystosowanych do niego aut.
W międzyczasie były kierowca Formuły 1 odnalazł nową pasję, która zawładnęła jego sercem - kolarstwo. Włoski gwiazdor startował w zawodach na handbike'u i spisywał się tak dobrze, że miał nawet okazję reprezentować swój kraj na igrzyskach paralimpijskich w Londynie w 2012 roku. Wówczas wywalczył dwa złote i jeden srebrny medal.
Los jednak nie był łaskawy dla Zanardiego - w 2020 roku wziął on udział w kolejnym wypadku, tym razem podczas zawodów kolarskich. W trakcie zmagań stracił on panowanie nad rowerem i zjechał na przeciwny pas, gdzie zderzył się z ciężarówką. Po raz kolejny lekarze walczyli o jego życie i po raz kolejny zdołali je uratować. W ostatnich latach jednak w mediach nie pojawiały się dokładniejsze informacje na temat jego stanu zdrowia. Aż do teraz.
Świat opłakuje Alessandro Zanardiego. Kierowca wyścigowy i paralimpijczyk miał 59 lat
W sobotę 2 maja rodzina Alessandro Zanardiego ze smutkiem poinformowała o śmierci legendarnego kierowcy wyścigowego i dwukrotnego mistrza paralimpijskiego. Miał 59 lat. "Z głębokim smutkiem rodzina informuje o nagłej śmierci Alessandro Zanardiego, która nastąpiła wczoraj wieczorem, 1 maja. Alex odszedł spokojnie, otoczony miłością rodziny i przyjaciół. Rodzina pragnie wyrazić serdeczne podziękowania wszystkim, którzy okazali mu wsparcie w tym czasie, i prosi o uszanowanie ich żalu i prywatności w tym okresie żałoby" - przekazano w oświadczeniu rodziny (cytat za BBC).
Na tragiczne wieści błyskawicznie zareagowała premier Włoch, Giorgia Meloni. "Włochy straciły wielkiego mistrza i niezwykłego człowieka, który potrafił przekuć każdą życiową próbę w lekcję odwagi, siły i godności. Alex Zanardi potrafił wielokrotnie wracać na właściwe tory, stawiając czoła nawet najtrudniejszym wyzwaniom z determinacją, jasnością umysłu i niezwykłą siłą ducha. Swoimi osiągnięciami sportowymi, przykładem i człowieczeństwem dał nam wszystkim o wiele więcej niż zwycięstwo: dał nam nadzieję, dumę i siłę, by nigdy się nie poddawać. W imieniu własnym i Rządu składam serdeczne myśli i najgłębsze wyrazy współczucia jego rodzinie i wszystkim, którzy go kochali. Dziękuję Ci za wszystko, Alex" - napisała na platformie X.
Wybitnego sportowca pożegnał również Stefano Domenicali, prezes Formuły 1. "Był prawdziwą inspirującą osobą, zarówno jako człowiek, jak i sportowiec. Zawsze będę nosił w sobie jego niezwykłą siłę. (...) Stawiał czoła wyzwaniom, które zatrzymałyby każdego, a jednak wciąż patrzył w przyszłość, zawsze z uśmiechem i upartą determinacją, która inspirowała nas wszystkich. Chociaż jego strata jest głęboko odczuwalna, jego dziedzictwo pozostaje silne. W tym czasie moje najszczersze myśli i najgłębsze kondolencje kieruję do jego żony Danieli, jego syna Niccolo, reszty rodziny i wszystkich, którzy mieli zaszczyt go znać" - przekazał w komunikacie F1.












