Ma 15 lat i już jest mistrzem świata. To nie koniec, Polak celuje w Formułę 1
W ekspresowym tempie rozwija się kariera zaledwie piętnastoletniego Igora Polaka. Nasz rodak w zeszłym roku został mistrzem świata w kartingowej serii CRG. I nie zamierza na tym poprzestać. Jego sportowa droga ma zakończyć się awansem do Formuły 1. "To jest moje marzenie i jak na razie robię wszystko, by je spełnić" – mówi młody zawodnik w rozmowie z Interia Sport.

Wojciech Kulak, Interia: Motorsport to twoja pierwsza sportowa miłość? A może zanim postanowiłeś zostać kierowcą wyścigowym biegałeś na przykład za piłką czy uprawiałeś jakąś inną bardziej popularną dyscyplinę w naszym kraju?
Igor Polak, mistrz świata CRG: - Piłkę to jedynie oglądałem w telewizji. Nie mam do niej ani predyspozycji, ani talentu. Nie jestem zresztą fanem sportów drużynowych. Przez chwilę grałem w szachy, ale była to dla mnie zbyt wolna rozgrywka, a na Blitza nie miałem jeszcze takich umiejętności. Motorsport to pierwsza i jak na razie jedyna sportowa miłość. Chociaż czasem gram w jakieś gierki komputerowe. Poza tym lubię narty. Ale tą przypadłość ma chyba każdy kierowca wyścigowy.
Co najbardziej podoba ci się w sportach motorowych?
- Jak wyprzedzam przeciwnika, który widać było, że mnie lekceważy i nie traktuje jak rywala, patrzy na mnie z góry. Ostatnio oglądałem z tatą dokument o Michaelu Jordanie i tam były takie piękne słowa, które MJ powiedział, gdy ktoś zaszedł mu za skórę. Chodziło o "And I took it personally" (Wziąłem to do siebie - dop.red.). I faktycznie tak jest. Mam taką mentalność, ale to mnie niesamowicie mobilizuje i powoduje, że skupiam się na celu jakim jest wyprzedzenie tego przeciwnika. Podobają mi się też aspekty techniczne, szukanie swoich ścieżek, które nie do końca są oczywiste. I znajdowanie ich w momentach, kiedy to jest najbardziej kluczowe.
Przygodę z pojazdami mechanicznymi rozpocząłeś od quadów. Kiedy stwierdziłeś, że chcesz czegoś więcej i zamiast jazdy po leśnych dróżkach chcesz ścigać się z rywalami na torach wyścigowych?
- Jak każdy młody człowiek zarażony motorsportem, czyli wtedy kiedy wsiadłem do gokarta po raz pierwszy, a w domu po powrocie oglądaliśmy wyścig Formuły 1. Możliwość ścigania się z innymi, centymetry od siebie, jest czymś niesamowitym. Każdemu to polecam. Już po pierwszych kółkach na rzeszowskim torze Reskart udało mi się kogoś wyprzedzić i poprawić swój czas, co naprawdę dało mi nie lada satysfakcję. Niestety nie pamiętam, kim dokładnie był ten chłopak, ale miał pomarańczowy kask. Kimkolwiek jesteś, pozdrawiam cię serdecznie, bo gdyby nie ty, to może bym grał teraz na przykład w siatkówkę.
W polskich mediach zrobiło się o tobie głośno za sprawą tytułu mistrza świata w 2024 roku. Co najbardziej zapamiętałeś z tego wyjątkowego dla ciebie dnia?
- Pamiętam wszystko, od przyjazdu do wyjazdu. Ale najbardziej to zapamiętałem ostatni wyścig, a dokładniej jego ostatnie minuty. Było naprawdę intensywnie, cały czas coś się działo. Ciągłe wyprzedzanie, stres, ogromne zamieszanie na torze. Chciałem przyjechać jak najwyżej w stawce, by wygrać całe zawody, bo klasyfikacja mistrzostw to nie tylko jeden wyścig, a kilka. Pamiętam też ostatnich pięć zakrętów, bo tam działo się najwięcej. Najpierw strata pozycji, potem odzyskanie jej. Meta, radość, krzyk, nawet jakieś przekleństwa mi z ust wyleciały. Naprawdę mnóstwo emocji. Potem to już wejście na podium i Mazurek Dąbrowskiego. Na pewno nie ostatni w moim życiu.
Twój sukces należy docenić tym bardziej, że masz dopiero piętnaście lat. Koledzy zaczynają ci powoli zazdrościć popularności?
- Nie należę do osób bardzo towarzyskich. Jestem skupiony na tym, co mam wykonać, bo wiem, że przede mną mnóstwo ciężkiej pracy, by jakkolwiek zaistnieć w motorsporcie. I tutaj bardziej mówimy o takiej pracy, która da tę sekundę przewagi nad przeciwnikiem. Nie jest to jakaś widowiskowa oraz spektakularna praca na pierwszy rzut oka. Ot mrugnięcie okiem. A tej popularności to tak dużo nie ma, nie wszyscy w szkole wiedzą nawet, że jestem kierowcą. Motorsport może i jest popularny, ale nie na szkolnych korytarzach.
Podczas dotychczasowej kariery zwiedziłeś mnóstwo krajów. Rywalizowałeś między innymi we Włoszech, Szwecji czy Belgii. Gdzie poza granicami Polski jest najlepszy klimat do ścigania?
- Bezapelacyjnie we Włoszech. To jest inny świat. Świetnie mi się ścigało też w Niemczech, ale Włochy to jest inny poziom. Tam wszystko jest idealnie zorganizowane, są świetne tory i świetnie przygotowane karty. Natomiast jeżeli chodzi o poziom zawodników, to uważam, że poziom Polski w kartingu juniorskim jest najmocniejszy na świecie. Tutaj wygrywało i jeździło mi się najciężej.
Lektury szkolne? Igor Polak woli czytać o legendach motorsportu
Podczas jednego roku potrafisz zaliczyć nawet kilkadziesiąt imprez. Gdzie w tym wszystkim czas choćby na szkołę? Nauczyciele rozumieją twoją pasję i starają się pomóc w realizacji twoich marzeń?
- Czasem w tej szkole jednak bywam. Teraz mam mniej startów, bo wyszedłem z juniorskiego wieku, gdzie tych startów jest naprawdę mnóstwo, to i na szkołę znalazł się czas. Mam świetnych nauczycieli, którzy są wyrozumiali i faktycznie mi pomagają z zaległościami. Ale nie podoba mi się to, że muszę czytać "Pana Tadeusza", czy "Balladynę", co miało miejsce rok temu, w ósmej klasie. Nużące książki, które w żaden sposób nie pobudzają i nie powodują, że chce się czytać więcej. Osobiście wolałbym poczytać o Nikim Laudzie, Lewisie Hamiltonie czy moim ulubionym Ayrtonie Sennie.
Zapewne Motorsport nie jest twoją jedyną pasją. Co lubisz robić w wolnym czasie, by nieco odstresować się od napięcia związanego z wyścigami?
- Chyba nie różnię się od zwykłego nastolatka. W wolnym czasie oglądam YouTube lub gram w gierki. Na przykład w CS2 czy WOT. Jeżdżę też w BeamNG Drive. Tata wyciąga mnie też często na quady i szalejemy po lasach, łąkach, bo jednak od tego zaczęła się moja przygoda. Fajnie pobrudzić się w błocie, a nie tylko w oleju.
Zimą natomiast jeździmy na narty. Potrafimy zaliczyć nawet kilkanaście weekendów na stokach w ciągu roku i zapewne gdyby nie motorsport to bym ścigał się na nartach. Ale teraz już nie tylko jeżdżę dla czystej satysfakcji, ale także dla kondycji, rozwijam poprawianie czasu reakcji. Mam przygotowany plan przez trenera, który realizuję na nartach i ma mi pomóc w sezonie wyścigowym. Wbrew pozorom narty i motorsport to zbliżone do siebie dyscypliny.
W lecie dochodzi rower. Nie mogę jeszcze jeździć samochodem po ulicach, dlatego podświadomie wybrałem jazdę na rowerze, by być bliżej motoryzacji, jakkolwiek to brzmi.
Fenomenalny start sezonu Roberta Kubicy. Polak w barwach Ferrari na podium
Wielkie zmiany już stały się faktem. Niebawem ważny moment w karierze nastolatka
Twoim głównym celem jest jazda w Formule 1. Już niebawem dojdzie do ciebie u rewolucji i przejścia z kartingu do bolidów jednomiejscowych. Na kiedy masz zaplanowane pierwsze testy?
- Ta Formuła 1 to bardzo odległy temat. Ale tak, to jest moje marzenie i jak na razie robię wszystko, by je spełnić. Zaczynamy jednak od bolidów Formuły 4, czyli dawnej Formuły 2000 Renault, w której zaczynał także Robert Kubica. Już jeździłem tym bolidem i jest to naprawdę niesamowite uczucie. Pierwsze testy mam zaplanowane na początek kwietnia.
Twój padł na Maffi Racing. Poza wspomnianym zespołem kontaktowały się z tobą jakieś inne teamy?
- Rozmawialiśmy z pięcioma zespołami, które chciały nas w swoich szeregach. Jedne dawały większe gwarancje startów, drugie nie dawały ich wcale. Część miała przygotowany plan treningowy i wyglądało to mega profesjonalnie, inni po prostu chcieli nas beż żadnego planu. Zdecydowaliśmy się na Maffi Racing, bo mają chyba najlepsze podejście do młodych zawodników w całej stawce. Nie jest to zespół najbogatszy, nie jest to też zespół, który dominuje w każdym wyścigu dzięki przewadze technologicznej. To są świetni inżynierowie, kierownicy, a przede wszystkim ludzie, którzy pozwolą mi się rozwinąć w najlepszy sposób.
Ja oczywiście chciałbym jeździć co tydzień, nie robić nic innego, ale nie o to w tym wszystkim chodzi i to mi wytłumaczyli. Nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Muszę obserwować jak jeżdżą inni, jak pracuje się w pit stopie. Muszę zrozumieć jak pracuje bolid i jak wygląda codzienność zespołu. To są moje pierwsze kroki w profesjonalnym motorsporcie i ludzie z Maffi Racing mi to wytłumaczyli. Nie chcą mnie spalić, a chcą pomóc mi osiągnąć swoje maksimum. Ja im ufam. Mamy sporo dni testowych w terminach FIA oraz w terminach nieoficjalnych. Ale mamy także co najmniej dwa wyścigi pod koniec roku. Zanim jednak stanę na starcie, to będę musiał przejechać tych kółek tysiące.
Pewnie twardym orzechem do zgryzienia, może nie dla ciebie, ale dla twoich rodziców, są kwestie finansowe. Jest pod tym względem spokój czy jednak cały czas trwają poszukiwania sponsorów, dzięki którym będzie dużo łatwiej o szybszy rozwój?
- Tym na szczęście zajmuje się mój tata. Ja mam się uczyć, szybko jeździć i dawać z siebie wszystko na torze. Ale spokoju w motorsporcie nigdy nie ma, wtedy byłoby zbyt nudno. Żeby móc startować w F4 potrzebne są ogromne środki, nawet jeżeli jesteś zawodnikiem z talentem, którego chcą w różnych zespołach. Koszt ubezpieczeń, przejazdów, koszty samego bycia w zespole. Mówimy tu o setkach tysięcy złotych.
Cały czas poszukujemy sponsorów do Igor Polak Racing Team. Wiem, że trwają rozmowy z kilkoma potencjalnymi sponsorami, ale tata nie chce mi psuć tym głowy. Ufam mu, że wszystko ogarnie tak jak powinno być i będę mógł tym sponsorom odwdzięczyć się wynikami na torze oraz odpowiednią reklamą. Uczę się też tego, w jaki sposób wykorzystywać swój wizerunek, jak budować swoją rozpoznawalność medialną. Nie jest to łatwe, bo w mojej dyscyplinie nie ma zbyt wielu kontrowersji czy skandali, szczególnie w Formule 4, stąd ciężko przebić się do mainstreamu. Ale z odpowiednim zespołem i wsparciem zrobimy coś wielkiego nie tylko na torze, ale także poza nim.
Sceny na start sezonu. Hamilton zadebiutował w Ferrari, potem zapadła ciemność
To jeszcze nie koniec kariery kartingowej. Igor Polak wciąż ma coś do udowodnienia
Po podpisaniu kontraktu z Maffi Racing definitywnie porzucasz karting i skupiasz się na bolidach jednomiejscowych?
- Nic z tych rzeczy. W tym sezonie mamy zaplanowane jeszcze kilkanaście startów w kartingu. Jadę bronić tytułu mistrza świata do Włoch, jadę też na mistrzostwa między innymi do Hiszpanii, Niemiec czy Czech. Wszystko tak naprawdę zależy od środków, jakie uda nam się uzyskać od sponsorów, a także ich wymagań. Chodzi o rynki reklamowe, które będą dla nich najistotniejsze. Logistyka jest teraz jeszcze bardziej skomplikowana niż była, bo dochodzą treningi i wyścigi F4, które są priorytetem. Ale karting to także idealne miejsce do podnoszenia swoich kwalifikacji i umiejętności. Nie chcę z tego jeszcze rezygnować.
Masz konkretne cele, które chcesz zrealizować w nadchodzącym sezonie?
- Chcę złapać pewność siebie w bolidzie F4. Chcę przejechać tyle kółek, ile się da, osiągnąć najlepsze możliwe czasy i godnie zaprezentować się w wyścigach, które mnie czekają. Zwycięstwo w pierwszych dwóch startach w F4 byłoby czymś niebywałym, dlatego o tym nie myślę. Tata mi opowiadał, że Adam Małysz mówił, że nie myśli o zwycięstwach, tylko o tym, żeby oddać dwa równe skoki. Bardzo mi się to spodobało, bo ja właśnie myślę o tym, by wykonać kolejne dobre okrążenie, aż zobaczę flagę w szachownicę. Nic więcej.
W kartingu tych celów też jest trochę. Na pewno chcę obronić tytuł mistrza świata CRG i powalczyć o tytuł SWS.
Niebawem rozpocznie się także nowy sezon Formuły 1. Na kogo stawiasz w nadchodzącej kampanii i komu najbardziej będziesz kibicował?
- Uwielbiam Lando Norrisa i Fernando Alonso. Pierwszego uważam za świetnego kierowcę i mam ogromną nadzieję, że wygra ten sezon F1. Natomiast Fernando? Cóż, jest w tej Formule 1 odkąd pamiętam i jest najstarszy wśród wszystkich kierowców. Pewnie trochę tata mnie zaraził tą miłością do niego, bo jak oglądamy F1 to we dwóch i kibicujemy im obu.
Po cichu liczę też na Kimiego Antonelliego oraz Olivera Bearmana. Obaj przyszli w tym sezonie z F2, ze świetnego zespołu Prema. Idą dokładnie taką ścieżką jaką ja chciałbym przejść. Nawet powiem to dosadniej: idą ścieżką jaką i ja przejdę.
Zobacz również:




![Pokonały Polki, później bolesna porażka. Bez wygranego seta [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1BHQTW4RKL9H-C401.webp)

![Tak grał Jannik Sinner. Droga do finału Wimbledonu 2026 [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1B92CWL9J0AF-C401.webp)




![Niecodzienna sytuacja na Wimbledonie. Punkt trzeba było powtórzyć [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1B791YT6GP93-C401.webp)