Kubica wraca do gry i to w jakim stylu. Ależ popis Polaka. Rywale mogli tylko patrzeć
Po długich oczekiwaniach kibice długodystansowych mistrzostw świata WEC wreszcie otrzymali prawdziwą ucztę. 14 kwietnia odbył się bowiem oficjalny trening przed pierwszym wyścigiem zbliżającego się sezonu 2026. Dla Roberta Kubicy i jego kolegów była to wymarzona wręcz inauguracja. W obydwu sesjach treningowych tylko jedna ekipa ukończyła testowy przejazd z lepszym czasem.

Pierwotnie sezon długodystansowych mistrzostw świata WEC miał wystartować 26 marca. Ze względu na napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie, organizatorzy zawodów zdecydowali się jednak wprowadzić konieczne modyfikacje w kalendarzu imprez. Z tego też powodu wyścig w Katarze został przełożony na późniejszy etap sezonu.
Tym samym, pierwszym akordem tegorocznych zmagań WEC stanie się 6-godzinny wyścig w Imoli. Włoska rywalizacja odbędzie się w dniach 17-19 kwietnia. Na 14 kwietnia zaplanowano natomiast oficjalny prolog przed startem zmagań hypercarów. Była to pierwsza okazja, aby podziwiać wyczyny dobrze znanego polskim fanom sportów motorowych zespołu, zasiadającego za sterami żółtego pojazdu, okraszonego numerem #83.
Świetny początek Roberta Kubicy. Polak błysnął formą przy pierwszej okazji
Oficjalny trening na torze w Imoli składał się z dwóch sesji - porannej oraz popołudniowej. Już w pierwszej z nich można było zobaczyć wyraźną dominację zespołów spod szyldu Ferrari. W czołówce zmagań znajdowały się bowiem aż trzy hypercary włoskiego giganta. Dwa z nich należały do zespołów fabrycznych, natomiast ostatni reprezentował barwy prywatnej drużyny AF Corse. Był to oczywiście pojazd prowadzony przez: Roberta Kubicę, Philipa Hansona oraz Yifego Ye.
Ostatecznie, pierwszą sesję treningową na pozycji lidera zakończył pojazd, oznaczony numerem #51. Antonio Giovinazzi pokonał wyznaczoną trasę w czasie 1:31.586. Było to najszybsze okrążenie pierwszej sesji treningowej. W końcowym zestawieniu za plecami #51 znalazła się ekipa, której liderem jest Robert Kubica. #83, którą kierował Polak, traciła do swoich rywali raptem 0.097 sekundy.
Po przerwie przyszedł czas na kolejną sesję treningową. Tym razem najlepszą czasowo próbą popisała się drużyna, zasiadająca za kierownicą Ferrari 499P oznaczonego numerem #50. Swoją rekordową próbę ukończyła ona w czasie 1:31.177. Kroku znów dotrzymywał jednak Robert Kubica, który był tego dnia w fenomenalnej formie. Swoim najlepszym okrążeniem Polak tracił do nieco wyżej notowanych rwali raptem +0.126 sekundy. Tym samym, obydwie sesje treningowe zespół AF Corse zakończył na 2. miejscu.













