Gigantyczne problemy Kubicy na torze. Deszcz i zużyte opony. To się źle skończyło
Robert Kubica wziął udział w wyścigu 6h Imoli WEC 2026, który zakończył się chwilę po godzinie 19:00. Polak dojechał na metę na 10. miejscu. Na torze spotkał liczne kłopoty w postaci deszczu i zużytych opon, które w tych warunkach były poważną przeszkodą. Zwycięzcą okazał się Sebastien Buemi z Toyoty. Polak po dojechaniu na metę nie ukrywał swojej wściekłości na okoliczności, w których dane było mu jechać.

Za nami pierwsza runda Długodystansowych Mistrzostw Świata 2026. Robert Kubica w dalszym ciągu występuje z Philem Hansonem i Yifeiem Ye w zespole AF Corse. Załoga nosi numer 83. W piątkowych treningach zajmowała 1. i 7. miejsce w treningach. W sobotnim była czwarta. Gorzej poszło w kwalifikacjach. Nasz rodak niestety popełnił błąd na pierwszym zakręcie toru Imola i zniszczył opony. Skończyło się na 8. pozycji startowej do 6-godzinnego wyścigu.
Ten ruszył o 13:00. Jako pierwszy w #83 za kierownicą zasiadł Hanson. Niestety stracił jedno miejsce na starcie. Nie miał zbyt dobrego tempa, a przecież Imola jest bardzo wąskim i dość krętym torem, gdzie trudno o wyprzedzanie. Za chwilę Brytyjczyk zobaczył w lusterku dobrze znanego fanom Formuły 1 Kevina Magnussena. Ostatecznie odparł atak Duńczyka. Doszło do kontaktu między nimi.
Pit stop Hansona został opóźniony, zjechał jako ostatni, przez co nawet przez chwilę był liderem. "Nadcięcie" opłaciło się, wyjechał z boksów na 6. lokacie, czyli "zarobił" 3. Przy wirtualnej neutralizacji przesunął się na 5. pozycję, bo mechaników odwiedził Ferdinand Habsburg.
Kierowca urodzony w 1999 roku nabrał wiatru w żagle, nie dał się wyprzedzić Mike'owi Conwayowi, niejako spowodował, że stracił on pozycję na rzecz Habsburga. Po dwóch godzinach jazdy o 15:00 Hanson oddał miejsce Yifeiowi Ye.
Robert Kubica w 6h Imola. Kłopoty Polaka na torze
AF Course utrzymywało się na czwartym miejscu. Robert Kubica wyjechał na tor o godzinie 17:06. Niestety szybko wpadł w bardzo poważne tarapaty.
Wyprzedził go Milesi, a chwilę wcześniej na torze pojawił się deszcz. Polak spadł na 7. miejsce, a jego opony, na których przejechano już 91 okrążeń, podczas opadów zdecydowanie nie pomagały.
O godzinie 18:00 kolejny zawodnik wyprzedził Kubicę. Był to Antonio Fuoco. Pozycja Kubicy spadała w zastraszającym tempie i niedługo później Polak był już 12. Zaraz zjechał do alei serwisowej i dostał nowe ogumienie, ale na pościg za czołówką było już za późno.
Ostatecznie Robert Kubica z załogą #83 dojechali na metę na 10. miejscu w Hypercarach. Pierwsza była Toyota z numerem 8, a więc Sebastien Buemi, Ryo Hirakawa i Brendon Hartley. Drugie miejsce to Ferrari #51, czyli Giovinazzi, Guidi i Calado. Podium domknęła druga Toyota, #7 (Conway, Kobayashi i De Vries).












