Reklama

Reklama

Formuła 1. Robert Kubica miał ogromnego pecha. Japończyk nie wytrzymał

Japoński kierowca Yuki Tsunoda wykrzykiwał obelgi po kolizji z Robertem Kubicą. Uważał, że Polak go zahaczył. Robert Kubica w sprincie kwalifikowanym przed Grand Prix Włoch zajął na torze Monza osiemnaste miejsce.

Wszystko przez tę kolizję z Japończykiem, po której Yuki Tsunodzie puściły nerwy. Obrzucił Polaka obelgami, które kierował do inżyniera wyścigu. - Trafił mnie! To p... idiota! - wołał zdenerwowany Japończyk z zespołu Alpha Tauri. Organizatorzy jednak nie zgodzili się z jego zarzutami. Kolizja bolidów uznana została za incydent, który nie wymaga nałożenia kar.

Robert Kubica w walce o miejsce w Grand Prix Włoch

A Polak zaczął sprint kwalifikowany bardzo dobrze, jakby chciał nawiązać do swego świetnego występu w drugiej sesji treningowej, gdy przyjechał szósty. Po kolizji z samochodem Yuki Tsunody jednak został wypchnięty na pobocze, a japoński kierowca dał upust złości. Większym poszkodowanym tego zderzenia był jednak Robert Kubica, którego obróciło i w efekcie spadł na ostatnie miejsce.

Ostatecznie Polak zajął osiemnastą lokatę i z tego miejsca wystartuje w niedzielę w Grand Prix Włoch.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama