Zwrot akcji ws. skandalisty, zaskakująca decyzja Fame MMA. Włodarz musiał się tłumaczyć
FAME MMA 30: Icons odbędzie się już 21 marca w PreZero Arenie w Gliwicach. Organizacja odkryła przed fanami już prawie wszystkie karty nadchodzącej gali, a jednym z najnowszych ogłoszeń jest głośne starcie Denisa Załęckiego z Bartoszem Szachtą. Na zestawienie obu panów postanowił zareagować włodarz Łukasz Łuźniak, który pewien czas temu zarzekał się, że pierwszy z nich na pewno nie wystąpi na jubileuszu federacji. Tak się tłumaczy.

FAME MMA 30: Icons będzie prawdziwym świętem dla wszystkich fanów freak fightów w Polsce. Organizacja zakontraktowała do występu na swoim jubileuszu prawdziwe gwiazdy, m.in. Martę "Linkimaster" Linkiewicz, Akopa Szostaka, Jakuba "Kubańczyka" Flasa, Alberto Simao, Denisa Labrygę, Makhmuda Muradova czy kontrowersyjnych: Łukasza Pawłowskiego i Nikolę Bielę.
W trakcie wieczoru w gliwickiej PreZero Arenie nie zabraknie również starcia, na które czekano od wielu długich miesięcy. We wtorek, 17 marca, FAME MMA potwierdziło ponowne zakontraktowanie kontrowersyjnego Denisa Załęckiego, którego zestawi z jego dawnym przyjacielem Bartoszem Szachtą. Panowie od pewnego czasu są mocno skonfliktowani, a jednym ze sposobów na rozwiązanie tego sporu ma być właśnie wejście do oktagonu.
Włodarz FAME MMA zabiera głos ws. hitowej walki. Nie chciał gwiazdora na gali, a teraz coś takiego
Na zestawienie wspomnianej dwójki chwilę po ogłoszeniu postanowił zareagować jeden z włodarzy, Łukasz Łuźniak. Mężczyzna pewien czas temu podczas rozmowy z Tomaszem "Szalonym Reporterem" Matysiakiem wskazywał, że Denis Załęcki na pewno nie wystąpi na FAME MMA 30, a organizacja ostatecznie potwierdziła występ skandalisty w trakcie swojej gali, która odbędzie się już 21 marca w gliwickiej PreZero Arenie.
- Powtarzając to wielokrotnie na wywiadzie u "Szalonego", że Denis nie zawalczy, tak czułem na tamten moment, aczkolwiek robimy wiele sondaży, wiele badań i gdzieś tam ten Denis się mocno przewijał, mocno sondował na tę galę 30. Nie jestem niestety sam jako wspólnik, nie mam przewagi głosu, w FAME jest demokracja, więc tutaj w pewnym sensie muszę dać kredyt zaufania moim wspólnikom - wytłumaczył Łuźniak w rozmowie z Hubertem Mściwujewskim.
Ze słów Łuźniaka wynika, że decyzja w sprawie występu Załęckiego na FAME MMA 30 miała nie zostać podjęta przez niego, a w drodze demokratycznego głosowania wszystkich wspólników. Najnowszy z włodarzy wprost mówi o udzieleniu reszcie swoistego "kredytu zaufania". Wiele wskazuje zatem na to, że to Krzysztof Rozpara, Rafał Pasternak i Michał "Boxdel" Baron swoją większością zadecydowali o tym, że kontrowersyjny gwiazdor jednak pojawi się w oktagonie.
Załęcki przez lata stoczył we freak fightach aż jedenaście starć, a jego bilans to dwie wygrane, siedem przegranych, jeden remis i jedna walka zakończona werdyktem "no contest". Szachta w siedmiu pojedynkach poradził sobie odrobinę lepiej i odnotował cztery zwycięstwa i trzy porażki. Obaj mężczyźni oprócz swojej kariery w oktagonie mogą "pochwalić się" również pewnymi problemami z prawem oraz przeszłą działalnością w środowisku kibicowskim Elany Toruń.
Czy starcie pomiędzy Załęckim a Szachtą okaże się wielkim hitem i zachęci mnóstwo widzów do zakupu PPV? Przekonamy się o tym prawdopodobnie dopiero po zakończeniu sobotniej gali w PreZero Arenie.












