Atmosfera przed walką wieczoru PRIME MMA 13 osiągnęła temperaturę wrzenia po głośnej przepychance podczas programu promocyjnego. W studio doszło do wymiany ciosów, kiedy to "Taazy" rzucił się na Tańculę i spoliczkował go, a ten odpowiedział rzucaniem przedmiotami. To wszystko doprowadziło do chaosu i interwencji ochrony.
Zaledwie kilka dni wcześniej ten scena powtórzyła się. "Taazy" ponownie trzasnął Tańculę otwartą dłonią, wzbudzając falę mieszanych komentarzy w mediach społecznościowych. Jak widać pomiędzy panami jest ogromne napięcie - obaj zawodnicy obiecali, że w klatce nie będzie miejsca na zabawę.
Takiego miksu jeszcze nikt nie widział. Cztery nokauty w kilka minut
Ostatecznie panowie pojawili się w klatce, drzwi zostały zamknięte i wybrzmiał gong. Od razu agresywnie zaczął Mataczyński, okładając przeciwnika mocnymi ciosami. Później obalił w klinczu i zdołał przyjąć dominującą pozycję. Cały czas przeważał nad oponentem i konsekwentnie go obijał.
W drugiej odsłonie "Taazy" ponownie zaczął wywierać presję na przeciwniku, tym razem był jednak dużo bardziej zachowawczy, wiedział, że jest faworytem na kartach punktowych. Ciągle zamykał Tańculę na siatce, i kłuł pojedynczymi ciosami. Na minutę przed przerwą doszło do kolejnego obalenia i ponownie Mataczyński był z góry.
Teraz "Aroy" musiał postawić na jedną kartę, jego jedynym sposobem na wygraną było skończenie przed czasem. To się jednak nie wydarzyło. A wręcz przeciwnie! Na kilkadziesiąt sekund przed końcem starcia "Taazy" zdominował Tańculę w parterze i zwyciężył przez poddanie. Tym samym to on zgarnął pas "Króla" i jest górą w tym ognistym konflikcie.










