Wyróżnienie dla Polaka. Była krew, dostał nagrodę. Już nie tylko Błachowicz
Polscy zawodnicy MMA robią ostatnio niemałą furorę za oceanem. Tamtejszym kibicom imponuje zwłaszcza Iwo Baraniewski, który niedawno znów zaserwował im szybkie skończenie pojedynku. Show daje również Mateusz Rębecki. 33-latek z tego powodu walczy głównie na największych, czyli numerowanych galach. I nie inaczej będzie za kilka tygodni. Nasz rodak pokaże się na UFC 328. W Newark wystąpi także Jan Błachowicz. Szykuje się biało-czerwona noc.

Mateusz Rębecki walczący w Stanach Zjednoczonych to wręcz gwarancja ciekawych scen dziejących się w oktagonie. Każdy pojedynek Polaka dla organizacji Dany White'a. 33-latek nie słynie z odpuszczania, przez co do szatni schodzi mocno porozbijany. Do historii przeszły już zdjęcia sportowca w mediach społecznościowych, który pokazuje stan swojej twarzy kilka godzin po ostatnim ciosie. I oby wyglądała ona dobrze na początku maja.
Gryficzanin wskoczył do karty walk UFC 328. Polacy mają ją zapisaną w kalendarzu ze względu na Jana Błachowicza. Były mistrz amerykańskiego giganta stoczy wtedy rewanż z Bogdanem Guskovem. Ich pierwsza potyczka zakończyła się remisem. Mateusz Rębecki do klatki powinien wejść kilkadziesiąt minut wcześniej. Rywalem 33-latka będzie Grant Dawson. O doniesieniach zza oceanu rozpisuje się portal, "lowking.pl".
Mateusz Rębecki znów zawalczy na numerowanej gali UFC. Rywal sam ogłosił
Nadchodzącą konfrontację ogłosił sam oponent naszego rodaka, przy okazji programu "Preview Show" na oficjalnym kanale UFC. Sportowiec pochodzący ze stanu Wisconsin jest wstępnie faworyzowany ze względu na imponującą przeszłość. W pewnym momencie cieszył się on serią aż dziewięciu walk bez porażki. Ostatnio jednak przed czasem odprawił go Manuel Torres. Z tego właśnie powodu reprezentant USA liczy na przełamanie w starciu z Polakiem.
Popularny "Rebeasti" także ma identyczny cel. "Dwie ostatnie walki - również krwawe i wyniszczające - skończył na tarczy, przegrywając z Chrisem Duncanem jednogłośnie i Ludovitem Kleinem większościowo" - przypomina "lowking.pl". Zwłaszcza szkoda drugiego z wymienionych pojedynków, ponieważ sędziowie nie byli jednomyślni. Dodatkowo Polak tradycyjnie skończył porozbijany. Jak będzie tym razem? Przekonamy się wszyscy 9 maja.













