UFC. Michał Oleksiejczuk potrzebował półtorej minuty na pokonanie Giana Villante

​Michał Oleksiejczuk (13-2) wraca do klatki w niesamowity sposób! Podopieczny Mirosława Oknińskiego potrzebował zaledwie minuty i 34-sekund na zastopowanie doświadczonego Giana Villante (17-11) w wadze półciężkiej podczas gali UFC w Pradze.

Dla ''Lorda'' było to najważniejsze zwycięstwo w karierze! Potwierdziły się słowa, że wojownik z Barek to jeden z naszych największych talentów młodego pokolenia. 

Polak od początku wywierał presję i atakował ciosami. Amerykanin niewątpliwie był tym zaskoczony, ale z kontry odpowiadał również mocnymi uderzeniami. Oleksiejczuk nie zamierzał się cofać i wyprowadził piekielne uderzenie na korpus, po którym Villante padł na deski. Ciosy w parterze były tylko dokończeniem dzieła!

Reklama

Dla Oleksiejczuka, który 22 lutego obchodził 24. urodziny, była to 11. walka z rzędu bez porażki.


Dowiedz się więcej na temat: Michał Oleksiejczuk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje