Reklama

Reklama

UFC. Mateusz Gamrot: Teraz na pewno chcę odpocząć

Mateusz Gamrot nocą z soboty na niedzielę pokonał podczas gali UFC Jeremy'ego Stephensa. Teraz wskazał, z kim chciałby stoczyć kolejny pojedynek.

Dominik Durniat: Czy twoja walka to był duży krok do przodu?

Mateusz Gamrot: Wydaję mi się, że tak. Starałem się zrobić wszystko pod tym kątem, żeby tak się wydarzyło. Poniekąd poznałem styl Amerykanów i wiem mniej więcej co lubią, a czego nie. Przyszedłem się bić z najlepszymi i chce się wspinać jak najszybciej do góry. Zależy mi na tym, żeby to szło w bardzo dobrym tempie. Myślę, że to był dobry weekend dla nas.

Jedna próba, jedno sprowadzenie i jedno skończenie. Wyglądało to jak przeszkolenie swojego rywala w parterze.

Reklama

Generalnie taki miałem plan. Jeremy najbardziej niebezpieczny był w stójce i tam było największe zagrożenie. Przed walką widziałem różne statystyki to na skończenie walki przez poddanie było 2%. Był to dodatkowy zastrzyk motywacji dla mnie, żeby wszystkim udowodnić, że są w błędzie. Zdawałem sobie sprawę, że Jeremy jest ciężkim rywalem do poddania, dobrze się broni. Skończenie walki przez poddanie to była dodatkowa motywacja. Wiedziałem, że to zrobię, ale nie sądziłem, że to będzie kimura, tylko noga, jednak poddanie to poddanie.

Borys Mańkowski w trakcie walki podpowiadał ci: Gamer, spokojnie byłeś w tej pozycji wiele razy. Brzmiało, w sposób, że zaraz wygrasz tę walkę. Chyba dotarły do ciebie te głosy.

O tym rozmawialiśmy po walce, ja to słyszałem i to była najlepsza wskazówka w tym momencie. Naprawdę ona trafiła do mnie i mnie uspokoiła. Kimura to chyba moja pierwsza czy druga technika w brazylijskim ju-jitsu, którą poznałem zaraz po urywaniu głowy w stylu zapaśniczym, więc ten chwyt towarzyszy mi przez całą moją karierę w ju-jitsu i MMA. Bardzo często wygrywam przez tę technikę na treningu, czy na zawodach. Cieszę się z trafnych wskazówek mojego narożnika. Jeśli wskazówki są skrupulatne i docierają do sedna, to wtedy walka jeszcze lepiej się układa i tak było teraz.

W rozmowie z Jeremym Stephensem przed walką zapytałem go, czego należy się w tobie obawiać. Poza kontrolą nie widział tego parteru. Chyba się zdziwił.

Nie widziałem tego, przed walką staram się odcinać od mediów, nie czytam wywiadów, ciekawostek czy innych informacji. Skupiam się na sobie, na tym co mam do zrobienia i nie zaprzątam głowy innymi rzeczami. Dopiero po walce delektuję się tym wszystkim. Aczkolwiek dobre jest w tym wszystkim, że ludzie nie znają mojego parteru. Mój parter jest zupełnie inny na treningu, a inny w walkach. Cieszy mnie to, że najlepsze chwile i poddania są przed nami. Jak zacznę pokazywać parter jak na treningu to ludzie będą w szoku. Tam naprawdę jest wiele ciekawostek i nowości poukrywanych. Cieszy mnie to, że nie wystrzelałem się jak z karabinu na samym początku i moi przyszli przeciwnicy nie będą o mnie wszystkiego wiedzieć. Dalej jest nutka niepewności i ciekawości co dalej się wydarzy.

O czym rozmawiałeś po walce ze Stephensem?

To był zwykły szacunek oddany po walce, po prostu ja mu podziękowałem, że zgodził się na walkę ze mną, z racji tego, że jest weteranem i od zawsze oglądałem jego walki. Powiedziałem mu, że następnym razem chciałbym się z nim spotkać na sali treningowej i tam poćwiczyć, a nie walczyć w oktagonie. Dla mnie to był duży zaszczyt walczyć z nim.

Czy Paul Felder unikał cię po walce na backstage'u?

Felder zrobił kiedyś na mnie dobre wrażenie, jak jeszcze był zawodnikiem myślałem o walce z nim. Teraz jest dziennikarzem.

Trzecia wygrana i trzeci bonus idziesz na rekord, który wisi w powietrzu. Przychodzi to dla ciebie z taką łatwością, że wszyscy mieli szczęki na ziemi.

To o czym myślimy, przyciągamy do siebie. Cieszę się i chce być wzorem do naśladowania dla młodych zawodników, również pokazać, że warto wierzyć, marzyć, chcieć i gonić te marzenia. Tak jak pokazała Asia Jędrzejczyk i Jan Błachowicz, że można zdobyć ten pas. Chce być kolejną osobą, zaraz po nich, która zdobędzie ten pas i udowodnić, że między nami, a Ameryką nie ma żadnej przepaści. Jak naprawdę czegoś chcemy i o czymś marzymy to osiągamy to.

Kiedy chcesz wrócić do klatki?

Teraz na pewno chce odpocząć. Patrząc na doświadczenie z przeszłości nie ma co za szybko wracać do klatki. Trzeba nabrać głodu. Chce wrócić teraz do swojego klubu "Czerwonego Smoka" i pomóc chłopakom w przygotowaniach do ich walk. Chciałbym spędzić czas z rodziną, bo od początku roku, więcej mnie nie było w Polsce niż byłem. Myślę, że grudzień albo początek nowego roku. Jestem świeżo po walce i na dniach będę rozmawiał ze swoim menadżerem z USA, coś więcej będziemy wiedzieli później.

Kategoria lekka jest wielka. Z kim chciałbyś się spotkać z Top15 w następnej walce?

Każde nazwisko jest wielkie i kto by to nie był, to naprawdę będzie gruba walka. Dla mnie wymarzonym rywalem byłby Tony Ferguson. Też jest stylistycznie bardzo dobry, jeśli trafiłbym na niego to byłbym najszczęśliwszy z całej tej 15-stki.

Chcesz jeszcze coś powiedzieć na koniec?

 Mógłbym podziękować wszystkim fanom za wsparcie, ponieważ dostałem dużo wiadomości przed i po walce. Nie zawsze mam czas na nie odpisać, ale zawsze je widzę i doceniam. Dziękuję bardzo wam wszystkim.

Czytaj więcej na Polsatsport.pl!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje