Reklama

Reklama

​Tymoteusz Ś. zakatował kota. Zawodnik mieszanych sztuk walki zachował się, jak zwyrodnialec

Okrutnego czynu dopuścił się Tymoteusz Ś., znany zawodnik mieszanych sztuk walki, który w bestialski sposób zakatował kota. Sportowiec przyznał się do winy, a przeciwko niemu wpłynął do sądu w Brzesku akt oskarżenia.

O sprawie, jako pierwsza, napisała "Gazeta Krakowska", która opisała całe zdarzenie, jakie rozegrało się we wsi Pojawie, w powiecie brzeskim w Małopolsce. Wizyta u ojca, z którym Tymoteusz Ś. jest skonfliktowany, miała być motywowana chęcią odebrania małego kota. Gdy sportowiec go nie znalazł, złapał innego kotka i w szale  - łapiąc go za tylne łapki - uderzył nim o lusterko w swoim samochodzie. Jak wynika z akt sprawy, siła była tak duża, że lusterko po prostu odpadło.

Reklama

Ojciec poinformował o zdarzeniu policję, podejrzany został przesłuchany, a świadkowie złożyli zeznania. 23-latkowi zostały przez prokuratura postawione zarzuty zakazu kontaktu z ojcem i młodszym bratem, a także znęcania się nad kotem. Rozprawę zaplanowano na 5 grudnia, a Tymoteuszowi Ś. grozi do 3 lat pozbawienia wolności - ustaliła dziennikarka "Gazety Krakowskiej".

W całym dramacie, który rozegrał się na początku sierpnia, budujące jest tylko to, w jaki sposób zareagowała część środowiska mieszanych sztuk walki w naszym kraju. Poruszony bestialstwem jest wytatuowany od stóp do głów Marcin "Różal" Różalski, zaangażowany w działalność na rzecz pomocy i ratowania zwierząt. Podobne obrzydzenie czuje znany komentator gal MMA Łukasz "Juras" Jurkowski, który w rozmowie z Interią nie zostawił suchej nitki na Tymoteuszu Ś.

- Ciężko zrozumieć, co musi siedzieć w głowie człowieka, który postępuje w ten sposób. Rozumiem, że to kompilacja niskiego ilorazu inteligencji i tego, że w swojej króciutkiej karierze przyjął na głowę więcej ciosów niż ja widziałem przez całe swoje życie - zżyma się "Juras".

Jurkowski ma nadzieję, że 23-latek szybko poniesie zasłużoną karę. - Czy adekwatną do czynu, jakiego się dopuści? Ja tego nie powiem... Natomiast wierzę w "karmę", że zło prędzej czy później do niego wróci. Gość konsekwentnie się stacza, a ten czyn chyba jest już kropeczką nad "i". Raczej nie widzę dla niego ratunku - podkreśla "Juras".

Tymoteusz Ś. kilka lat temu udzielił głośnego wywiadu, w którym stwierdził, że jest nieśmiertelny. Prawdopodobnie to już był symptom, że z tym człowiekiem nie dzieje się najlepiej... - Ustalmy sobie, że on ma iloraz inteligencji troszeczkę wyższy od IQ konia. I to chyba nie. Trafniej będzie powiedzieć, że może od wiewiórki - kończy swoją tyradę "Juras".

Dowiedz się więcej na temat: Tymoteusz Świątek | Tymoteusz Ś.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje