Tak weteran UFC potraktował Polaka. Gwiazdor był bezlitosny w walce wieczoru na FAME MMA 30
Pojedynek Denisa Labrygi z Makhmudem Muradovem to nie tylko walka wieczoru na FAME MMA 30: Icons, ale i jedno z najważniejszych starć w całej historii freak fightów. Do oktagonu federacji podczas jubileuszu weszło jej dwóch turniejowych zwycięzców, aby w formule K-1 zawalczyć o tytuł najlepszego zawodnika kategorii ciężkiej. Polak dwukrotnie padł na matę, a o wyniku zadecydowali sędziowie.

FAME MMA 30: Icons zapowiadała się jako gala, która dostarczy fanom mnóstwa niezapomnianych wrażeń. Organizacja do występu na swoim jubileuszu zakontraktowała takie gwiazdy, jak Marta "Linkimaster" Linkiewicz, Akop Szostak, Jakub "Kubańczyk" Flas, Alberto Simao, zwycięzca Golden Touranment Denis Labryga czy były zawodnik UFC i triumfator S-Class Mercedes Makhmud Muradov.
Starcie Labrygi z Muradovem zostało main eventem gali w Gliwicach i okazało się dokładnie tym, czego oczekiwaliby od niego fani. Od początku nie zabrakło w nim emocji, a kolejne wymiany ciosów nie dawały widzom pewności, który z panów zdobędzie pas mistrzowski wagi ciężkiej FAME MMA.
Nowy król wagi ciężkiej. Oto zwycięzca walki wieczoru na FAME MMA 30
Rozstrzygnięcie nadeszło dopiero po pełnym dystansie, a jednogłośnym zwycięzcą pojedynku dwóch turniejowych mistrzów FAME MMA został Makhmud Muradov. Uzbek swoim doświadczeniem zdobytym w UFC i OKTAGON MMA po ciężkim boju zdołał wypunktować jednego z najlepszych freak fighterów w Polsce.
Labryga w 1. rundzie skutecznie okopał nogę byłego zawodnika UFC, ale ostatecznie to i tak on był liczony przez sędziego po jednym z ciosów wyprowadzonych przez Muradova.
Kolejna odsłona starcia zagwarantowała fanom prawie identyczny scenariusz jak poprzednia. Zawodnik z Polski ponownie próbował zyskać przewagę i kontynuował plan skupiony na celnych kopnięciach w stronę Uzbeka. Ten jednak również celnie trafiał, a jeden z ciosów doprowadził nawet do drugiego liczenia Labrygi przez sędziego.
Ostatnie trzy minuty to otwarte ataki z obu stron. Labryga nie miał już nic do stracenia i ruszył na przeciwnika, ale jego rywal w dalszym ciągu kontrolował przebieg rundy i nie naciął się na żaden groźny cios ze strony swojego oponenta. Muradov za każdym razem był o krok przed nim i doskonale przewidywał kolejne ruchy Polaka w oktagonie.
Muradov wyjeżdża z PreZero Areny w Gliwicach jako nowy król wagi ciężkiej, zapisując się na kartach historii jubileuszowej gali FAME MMA 30.














