Mateusz Gamrot stanął przed kolejnym bardzo ważnym wyzwaniem w oktagonie UFC. Polak zmierzył się z Quillanem Salkilldem w walce wieczoru gali UFC Fight Night w Las Vegas. Starcie w kategorii lekkiej miało ogromne znaczenie dla obu zawodników, "Gamer" chciał ponownie zbliżyć się do ścisłej czołówki dywizji, natomiast jego rywal przystępował do pojedynku jako jeden z najbardziej obiecujących zawodników młodego pokolenia.
Polak przed pojedynkiem zajmował 6. miejsce w czołówce kategorii lekkiej, a jego największymi atutami pozostawały zapasy, kontrola w parterze oraz ogromne doświadczenie w pięciorundowych pojedynkach. "Gamer" miał już na koncie walki z takimi nazwiskami jak Arman Tsarukyan, Charles Oliveira czy Dan Hooker, dzięki czemu doskonale wiedział, jak wygląda rywalizacja na najwyższym poziomie.
Koszmarna kontuzja w walce wieczoru. Koniec już po pierwszej rundzie
Po drugiej stronie oktagonu znalazł się Quillan Salkilld, który w bardzo szybkim tempie wspinał się po szczeblach UFC. Australijczyk przystępował do walki z bilansem 12-1 i serią pięciu zwycięstw w organizacji. Co szczególnie istotne, aż cztery z tych triumfów odniósł przed upływem pierwszej rundy. Pojedynek z Gamrotem był dla niego zdecydowanie największym testem w dotychczasowej karierze i szansą na wejście do ścisłej czołówki kategorii lekkiej.
Zestawienie zapowiadało się jako interesujące starcie doświadczenia z młodością i dynamiką. Były mistrz KSW miał spróbować wykorzystać swoje zapasy i narzucić przeciwnikowi bardzo wysokie tempo, podczas gdy Australijczyk mógł liczyć przede wszystkim na swoją stójkę, szybkość oraz umiejętność kończenia walk przed czasem. Stawka batalii była wysoka.
Jako, że był to pojedynek wieczoru, został zaplanowany na pięć rund po pięć minut, czyli dystans, który był Gamrotowi przychylny jeszcze, gdy walczył w KSW. Na UFC raz wystąpił na takim dystansie i wówczas 4. i 5. runda miały kluczowe dla Polaka znaczenie. Mowa tu o walce ze wspomnianym Armanem Tsarukyanem w 2022 roku.
W końcu drzwi oktagonu się zamknęły. Bruce Buffer wywołał obu wojowników i rozpoczęła się pierwsza runda. Niestety nie był to dobry początek Polaka, który odczuł cios Salkillda i od razu zaczął iść po nogi i szukać poddania. "Gamer" podejmował próbę balachy na kolano oraz skrętówki.
Australijczyk zdołał jednak wstać, a na twarzy Gamrota pojawiło się rozcięcie. Salkilld zamknął Polaka na siatce i co ciekawe poszedł po nogi naszego zawodnika, skutecznie go obalił i zdobył plecy. "Gamer" bardzo długo się bronił, ale jeszcze przed końcem pierwszej rundy Australijczyk powtórzył wyczyn Charlesa Oliveiry i zapiął duszenie, a sędzia przerwał pojedynek.
Taki obrót spraw może już dosadnie zamknąć drogę Mateusza Gamrota na szczyt kategorii lekkiej, który był największym celem i marzeniem Biało-Czerwonego.











