Reklama

Reklama

Sonnen i Browne wygrywają na UFC Fight Night 26

W głównej walce wieczoru UFC Fight Night 26 w TD Garden w Bostonie spotkali się zawodnicy kategorii półciężkiej - Chael Sonnen (28-13-1) oraz Mauricio "Shogun" Rua (21-8). Obaj są wielkimi gwiazdami światowego MMA, lecz obaj wychodzili do oktagonu po porażkach. Było to więc spotkanie z cyklu "być albo nie być".

Sonnen rozpoczął od tego w czym jest najlepszy i już po pięciu sekundach sprowadził oponenta do parteru. Brazylijczyk na moment zdołał go nawet przetoczyć, jednak zaraz znów to on leżał na plecach. "Amerykański Gangster" pracował w dole, obijał żebra przeciwnika, aż w końcu zapuścił pułapkę na Ruę, gdy ten znów próbował powstać.

Reklama

Sonnen zapiął wtedy duszenie "gilotynowe", zapiął nogami biodra Brazylijczyka i zmusił do odklepania. Ale to był dopiero początek show, bo Chael dopadł do mikrofonu i znów zaczął znęcać się werbalnie nad Wanderleiem Silvą (35-12-1), prawdopodobnie promując sobie kolejny występ.

Alistair Overeem (36-13) miał kapitalną serię zwycięstw, pozostając niepokonanym przez pięć i pół roku, a kiedy zdemolował Brocka Lesnara niektórzy okrzyknęli go absolutnym dominatorem wszechwag. Potem była wpadka dopingowa, jeszcze później wpadka sportowa z Antonio Silvą, dlatego dziś w nocy przeciwko Travisowi Browne'owi (15-1-1) miał odkupić swoje winy i znów zabłysnąć.

I zaczęło się bardzo dobrze. Już w pierwszej akcji zaatakował swoim firmowym kolanem. Za moment trafił potężnym prawym hakiem w okolice żeber. Kiedy rywal przestrzelił kopnięciem, Holender ruszył na niego niczym czołg i kolanem na korpus powalił go przy siatce. Tam wpakował w niego dziesiątki ciosów młotkowych i sierpów.

Sędzia Mario Yamasaki już chciał wskoczyć do akcji i wszystko przerwać, jednak "Człowiek Demolka" zmęczył się tym niesamowitym zrywem i przestał okładać oponenta. Po kilkunastosekundowej przerwie znów przeprowadził szturm, choć teraz już Travis w miarę kontrolował to wszystko i szczelnie się zasłaniał. 

W końcu udało mu się podnieść pozycję i powrócić do stójki. Tam próbował wysokimi kopnięciami trzymać Alistaira jak najdalej od siebie, ale to wciąż były mistrz K-1 i Strikeforce nacierał. Nagle na początku piątej minuty "front kick" Browne'a wprost na szczękę przeciwnika powalił olbrzymiego Holendra.

Travis natychmiast poprawił jeszcze dwoma "młotkami" i zamroczonego Overeema przed ciężkim nokautem uratował arbiter. Tak więc po drugiej kolejnej porażce przed czasem mit Overeema minął chyba na dobre...

- Kiedy dostałem uderzenie kolanem, poczułem ból jakiego nie doznałem nigdy wcześniej. Uderzył mnie potwornie mocno, a ja tylko słyszałem sędziego, który krzyczał bym mu coś pokazał by nie przerwał pojedynku. W końcu zdałem sobie sprawę, że on puchnie i słabnie, a wtedy zrozumiałem, że zaczyna się moja gra. No i zrobiłem co do mnie należy. Najlepszy póki co jest Cain Velasquez, lecz ja chcę jego pasa - powiedział po efektownym sukcesie Browne.

Wcześniej w wadze koguciej Urijah Faber (29-6) pokonał jednogłośną decyzją Iuri Alcantarę (28-5), a "półśredni" Matt Brown (18-11) w niespełna pół minuty zastopował ciosami w parterze Mike'a Pyle'a (25-9-1), przedłużając swoją serię do sześciu kolejnych wygranych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje