Sensacyjny nokaut Polaka, a to nie koniec. Deklaracja poszła w świat
Stwierdzenie, że Iwo Baraniewski bardzo dobrze rozpoczął przygodę z UFC będzie dużym eufemizmem, bo reprezentant Polski w amerykańskiej federacji robi jak na razie furorę. W minioną sobotę "Rudy" ponownie pokonał przeciwnika w pierwszej rundzie i ponownie otrzymał nagrodę specjalną od organizacji. Sam zawodnik do swojego sukcesu podchodzi spokojnie oraz zdradza, co czeka go w najbliższej przyszłości.

Jak na razie kariera Iwo Baraniewskiego rozwija się znakomicie. Zawodnik, który polskim kibicom znany był przede wszystkim z występów w federacji Babilon MMA, z każdym kolejnym pojedynkiem zachwyca światową publiczność mieszanych sztuk walki. Jak na razie reprezentant biało-czerwonych jest niepokonany w zawodowej karierze i podczas gali UFC Fight Night: Evloev vs Murphy ponownie dał spektakularne przedstawienie.
Rywalem Baraniewskiego był nieco bardziej doświadczony Austen Lane. Przed starciem można było się spodziewać, że przewaga w umiejętnościach typowo pięściarskich będzie po stronie "Rudego". Już w poprzedniej walce na UFC Baraniewski dał kapitalne show i udowodnił, że jego siła ciosu jest potężna. Przekonał się o tym Lane i to w bardzo krótkim czasie. Polak na zakończenie starcia potrzebował zaledwie 28 sekund.
Iwo Baraniewski o planach na przyszłość. Deklaracja już poszła w świat
Lane padł na deski po kombinacji ciosów, a gdy próbował bronić się w parterze, Baraniewski zasypał go lawiną uderzeń. Sędzia Łukasz Bosacki nie miał innego wyjścia i przerwał pojedynek. Tym samym była to ósma walka Polaka, którą zakończył już w pierwszej rundzie. "Chciałem pokazać swoje umiejętności w judo, taki był nawet plan. Liczyłem, że będzie kopał powyżej pasa. Czekałem, żeby wyłapać jego nogę. Nie kopał, więc zaatakowałem swoją akcją bokserską" - powiedział Baraniewski na konferencji prasowej.
"Czułem, że ten prawy sierpowy, który wszedł, był mocnym ciosem. Gdy dołożyłem lewy to wydawało mi się, że był przyklejony do nogi i nieprzytomny" - dodał reprezentant Polski. Baraniewski zdradził również, jakie ma plany na najbliższą przyszłość i czy szybko wróci do klatki UFC.
"Nie mówię nie, nie mówię tak. Na razie chwila będzie na roztrenowanie, siądziemy z trenerami i obgadamy plan na najbliższą walkę i kiedy byłoby najlepiej ją stoczyć" - stwierdził. Zadeklarował jednocześnie, że nie ma konkretnego rywala na oku i kogo UFC mu zaproponuje, to będzie na tak. "Nie zastanawiałem się szczerze mówiąc nad tym, z kim chce walczyć. Kogo UFC zaproponuje, to najprawdopodobniej będziemy na tak. Mi jest wszystko jedno. Będziemy się bić" - rzucił Baraniewski.














