Przejmujące słowa Szpilki o sytuacji Mameda Chalidowa. Kilka dni po walce
Przed kilkoma dniami Mamed Chalidow stanął przed szansą na odzyskanie pasa mistrzowskiego federacji KSW, jednak Paweł Pawlak obronił tytuł i wygrał w 4. rundzie przez TKO. Teraz Artur Szpilka, w rozmowie na kanale "Klatka po klatce" pochylił się nad sytuacją Chalidowa wskazując, że 45-latek i tak ma dużo szczęścia. Podał przykłądy innych uznanych zawodników, którzy w wieku Chalidowa są już daleko od swojej najlepszej dyspozycji.

Wymieniając ikony polskiego MMA, kibice jako jednego z pierwszych wymienią z pewnością Mameda Chalidowa. 45-latek podczas ostatniej gali XTB KSW 117 wystąpił w walce wieczoru, gdzie próbował odebrać pas mistrzowski wagi średniej Pawłowi Pawlakowi.
Ostatecznie starcie skończyło się w 4. rundzie zwycięstwem Łodzianina przez techniczny nokaut. Mamed Chalidow podczas wywiadu po walce, jeszcze w oktagonie podziękował kibicom i wiele wskzywało na to, że może za chwilę zakończyć karierę. Ostatecznie jednak na taką deklarację się nie zdecydował, ale jego walka sprawiła, że w środowisku jeszcze przez kilka dni dużo mówiło się o main evencie XTB KSW 117.
W rozmowie na kanale "Klatka po klatce", Artur Szpilka postanowił powiedzieć kilka słów o tym, w jakiej sytuacji znajduje się Chalidow i nie ukrywał, że ma on wielkie szczęście.
- On jest zaprzeczeniem jakiejkolwiek logiki w sportach walki - dla mnie przynajmniej. Wielu zawodników w jego wieku już jest kalekami - moi kumple Michaś, Różal [Michał Materla i Marcin Różalski - przp. red.], Daniel Omielańczuk, prawda? Kalekami to za dużo powiedziane, sportowo kalekami. A Mamed mając 45 lat jest... Dziękować, że to tak wyszło. Ma wielkie szczęście, że stoczył tyle walk, jest legendą, a jest zdrowy. I to jest najbardziej nobilitujące w tych sportach walki, bo one są strasznie niesprawiedliwe... - ocenił były pięściarz.
"Szpila" zwrócił szczególną uwagę na fakt, że zawodnicy sportów walki mogą podczas swoich walk wzbudzać ogromne emocje, jednak w domowym zaciszu sami zmagają się ze swoimi problemami - np. zdrowiem.
- Jest zdrowy, ma rodzinę, ma wszystkie te rzeczy, których potrzebuje człowiek do pełni szczęścia i z tego się najbardziej cieszę. Na sam koniec, jak już zgasną światła, to ludzie wychodzą i będziesz pamiętał jedną walkę Mameda, drugą... Ale na sam koniec to on zostaje właśnie ze swoją rodziną i to jest największy dorobek jego życia - dodał Szpilka.
O ile na wieści o ewentualnej kolejnej walce Chalidowa fani będą musieli z pewnością trochę poczekać, to Artur Szpilka już przygotowuje się do wakacyjnego pojedynku. W lipcu w Gdyni zmierzy się on z Augusto Sakaiem.














