Premia za walkę na UFC, a teraz takie wyznanie. Polak wypalił wprost. ""Nie chce mi się"
Takiego wyznania od Jakuba Wikłacza nikt się nie spodziewał. Były mistrz KSW doskonale odnalazł się w UFC i wygrał swoje dwie pierwsze walki. Podczas rozmowy z Maciejem Turskim w "Kanale Sportowym" zawodnik zaskoczył jednak wszystkich swoim wyznaniem na temat rywali z czołówki rankingu. - Nie wiem, czy bym choćby pięć osób wymienił - rozpoczął. Później padła jednak zdecydowana deklaracja na temat kolejnego pojedynku.

Jakub Wikłacz nie mógł sobie wymarzyć tego lepiej. 29-latek najpierw pokonał w debiucie Patchy'ego Mixa, wygrywając z nim na punkty, a następnie w swojej drugiej walce z Muinem Gafurovem poddał Tadżyka w... ostatniej sekundzie starcia. Za efektowne i efektywne skończenie rywala przed czasem Polak otrzymał nawet bonus w postaci 100 tys. dol. za najlepszy występ podczas gali.
Wikłacz zaskoczył wyznaniem o potencjalnych rywalach w UFC. "Nie chce mi się analizować"
Okazuje się, że Wikłacz wcale nie ma dość i raptem tydzień po ostatnim pojedynku snuje już plany powrotu do oktagonu największej federacji mieszanych sztuk walki na świecie. W trakcie rozmowy z Maciejem Turskim na antenie "Kanału Sportowego" zdradził, że mógłby on nastąpić na przełomie maja bądź czerwca. Zawodnik zaskoczył jednak widzów pewnym wyznaniem dotyczącym jego przyszłych rywali.
- Nie wiem, czy bym choćby pięć osób wymienił z rankingu. Może jakbym następną walkę wygrał z gościem spoza tego Top 15, to spojrzę sobie w ten ranking albo obejrzę sobie materiał "Lowkinga" i też będę wiedział, kogo mam wykrzyczeć do następnej walki. Zrobię to w ten sposób, bo samemu nie chce mi się tego tak analizować - zdradził.
Wiele wskazuje zatem na to, że 29-latek nie ma pojęcia, jak wygląda czołowa piętnastka rankingu wagi koguciej w UFC. Wikłaczowi nie przeszkadza to jednak w odnoszeniu kolejnych sukcesów i planowaniu jeszcze większej ekspansji w organizacji. Zawodnik wskazał również, że nie boi się żadnych wyzwań i liczy na to, że droga do głośnych starć nie zajmie mu za dużo czasu.
- Uważam, że zacząłem bardzo wysoko i chciałbym to kontynuować. Nie chciałbym, żeby ta droga do Top 15 była drogą, która musi zawrzeć za sobą, nie wiem, sześć czy pięć występów, tylko chciałbym tam wejść troszeczkę szybciej. Jeżeli jest taka opcja, to zrobię to - zapewnił.
Niewykluczone, że w przypadku trzeciej wygranej z rzędu Jakuba Wikłacza, UFC podejmie decyzję o sprawdzeniu Polaka z którymś z mocniejszych zawodników kategorii koguciej. Na ten moment 29-latek musi jednak w pełni dojść do siebie po wymagającej walce z Muinem Gafurovem. Na kwietniowej gali organizacji widzowie z Polski będą mogli jednak śledzić poczynania innego z rodaków - Roberta Ruchały.













