Polak zgarnął fortunę w Las Vegas, a to nie koniec. Wskazał kolejną "ofiarę". Absolutny hit
On jest ulepiony z innej gliny. Michał Oleksiejczuk dopiero, co walczył na gali UFC Fight Night, a już ma na oku kolejnego rywala. Zwycięzca bonusu za najlepszą walkę wieczoru na minionej gali chce pojedynku z byłym pretendentem do pasa wagi średniej organizacji. - Husarz będzie gotowy - zapowiada Polak.

Michał Oleksiejczuk ma za sobą niezwykle udany rok w UFC. Polski zawodnik po rozczarowującym 2024 r. w końcu odnalazł dobrą formę i w 2025 r. nie odniósł ani jednej porażki w organizacji. Polak w swoim ostatnim starciu na gali UFC Fight Night w Las Vegas zdobył nawet wyróżnienie i bonus w postaci 100 tys. dol. za najlepszą walkę wieczoru.
Oleksiejczuk dopiero co walczył w UFC, a już wskazał kolejnego rywala. Absolutny hit
Wiele wskazuje na to, że Oleksiejczuk chce podtrzymać dobrą passę. Zawodnik za pośrednictwem mediów społecznościowych postanowił wskazać potencjalnego rywala. Jest nim Kelvin Gastelum, ulokowany jedynie miejsce wyżej od Polaka w rankingu wagi średniej w UFC. Amerykanin to jednak prawdziwy weteran największej organizacji mieszanych sztuk walki na świecie.
- Obejrzałem sobie wczoraj wideo od "Lowking", w którym typowano mojego kolejnego rywala. Wyszło, że będzie to Kelvin Gastelum. Nie ma problemu, husarz będzie gotowy, chcę z nim zawalczyć i kolejny raz pokazać epicki pojedynek. To byłoby świetne zestawienie - wskazał Oleksiejczuk.
Kelvin Gastelum walczy w szeregach UFC od 2013 r., a przez te 13 lat udało mu się nawet zyskać w pewnym momencie miano jednego z pretendentów do pasa mistrzowskiego organizacji. W 2019 r. Amerykanin stoczył zacięty bój o tymczasowy tytuł wagi średniej z Israelem Adesanyą. Starcie zakończyło się wówczas zwycięstwem Nigeryjczyka i to on mógł świętować wielki sukces.
Michał Oleksiejczuk podchodzi do swojej kariery bez większych kompleksów. Polak dopiero co pokonał Marca-Andre Barriaulta, a już zdaje się zainteresowany następnym pojedynkiem w karierze. Niewykluczone, że UFC przemyśli walkę rankingowych "sąsiadów" i da im szansę zmierzenia się w bezpośrednim starciu. Zanim to jednak nastąpi, polskich fanów czeka występ innego z rodaków - 4 kwietnia do oktagonu federacji wejdzie Robert Ruchała.













