Piotr Lisek szczerze o Robercie Karasiu. Nie przebiera w słowach
W sobotę w krakowskiej Tauron Arenie odbyła się gala Fame MMA 19. Na widowni pojawiło się kilku polskich sportowców, w tym m.in. Piotr Lisek. Lekkoatleta nie unikał tego wieczoru kontaktów z mediami, a podczas jednego z wywiadów dość wymownie skomentował skandal dopingowy z udziałem Roberta Karasia, który zaliczył swój drugi występ we freak fightach.

Gale typu freak fight show cieszą się coraz większym zainteresowaniem w naszym kraju. Jedną z najpopularniejszych obecnie federacji zajmujących się organizacją tego typu wydarzeń jest Fame MMA. Coraz więcej influencerów, aktorów, piosenkarzy i sportowców nawiązuje współpracę z tą organizacją, dzięki czemu coraz to większe liczby fanów decydują się na kupno biletów na gale Fame MMA.
W sobotę 2 września na Tauron Arenie w Krakowie odbyła się 19. już edycja gali Fame MMA. Podczas tego eventu wielkich gwiazd nie zabrakło zarówno w oktagonie, jak i poza nim. Czynny udział w evencie brali m.in. Amadeusz Roślik, Arkadiusz Tańcula i Robert Karaś. Pojedynki z ich udziałem oglądali natomiast m.in. Ewa Brodnicka i Piotr Lisek.
Piotr Lisek wprost o Robercie Karasiu i aferze dopingowej. Nie gryzł się w język
Utytułowany lekkoatleta pojawił się w studiu gali, gdzie zapytany został m.in. o faworyta walki Robert Karaś vs Jakub Nowaczkiewicz. Spodziewano się bowiem, że sportowiec wesprze sportowca bez wahania. Tak się jednak nie stało. Piotr Lisek przyznał wprost, że trzyma kciuki za Nowaczkiewicza i od razu wytłumaczył swój wybór. Jak się okazało, zaważyły... dopingowe problemy Roberta Karasia.
Tłumaczenie się, że coś miało wypłukać się po 72 godzinach, jest w naszym świecie profesjonalnego sportu niewybaczalne, bo my po prostu nie bierzemy tego dopingu. Nieważne czy on się zdąży wypłukać czy nie - to gra nie fair play
Robert Karaś karierę we freak fightach łączy z triathlonem. Jeszcze do niedawna Polak zaliczany był do grona najlepszych triathlonistów świata, a jego osiągnięcia sprawiały, że cieszył się on dobrą reputacją zarówno w Polsce, jak i za granicą. Jego wizerunek ucierpiał jednak pod koniec lipca, gdy okazało się, że przed zawodami Brasil Ultra Tri na dystansie 10-krotnego Ironmana z jego organizmie wykryto niedozwolone substancje. 34-latek choć jako pierwszy dobiegł do mety i został rekordzistą świata, tytułem tym nie nacieszył się zbyt długo.
Z początku Robert Karaś przekonywał o swojej niewinności, później jednak przyznał, że brał zakazane substancje przed walką na Fame MMA 17. Jak twierdził, osoba, która podała mu te substancje przekonywała, że znikną one w jego organizmu po trzech dobach. Wspomniany wcześniej test antydopingowy wykonany został jednak kilka miesięcy później.
Humor Roberta Karasia z pewnością nie poprawił się po gali Fame MMA 19. Triathlonista przegrał pojedynek z Jakubem Nowaczkiewiczem. Po porażce 34-latek zabrał głos: "Po pierwszym nokdaunie nie mogłem się pozbierać, musiałem zmienić taktykę. To dopiero moja druga walka, nie wiedziałem nawet, jak słuchać narożnika. Kuba jest dużo silniejszy. Na koniec zacząłem robić swoje, ale Kuba chyba padł, a ja dostałem wiatru w żagle".












