Reklama

Reklama

Oświadczenie Tomasza Drwala w sprawie Mariusza Wacha

Czołowy zawodnik polskiego MMA i pierwszy reprezentant naszego kraju, który walczył na prestiżowych galach UFC, Tomasz Drwal, zabrał głos w sprawie podejrzanego o stosowanie dopingu Mariusza Wacha. "Gorilla" na swojej stronie internetowej zamieścił poniższe oświadczenie.

Za zgodą Tomasza Drwala publikujemy je w całości (za tomaszdrwal.pl).

Reklama

Oto treść oświadczenia:

"Doskonale pamiętam euforię, jaka towarzyszyła starciu Mariusza z Władimirem Kliczko i wielkie nadzieje związane z walką o pas mistrzowski. Jak to zwykle w Polsce bywa - wydarzenie to było prawie świętem narodowym. Chociaż Mariusz walkę przegrał, to pokazał, że ma charakter i jego czas jeszcze nadejdzie. Wszyscy cieszyliśmy się i podziwialiśmy odpornego na ciosy boksera, każdy gratulował, każdy robił zdjęcia na krakowskim rynku. Nagle jak grom z jasnego nieba spadła niepotwierdzona informacja, że Mariusz był na dopingu. Natychmiast cała ta nasza duma narodowa okazała się bardzo powierzchowna. Jeszcze nie ma potwierdzenia drugiej próbki, a my już uznajemy go za winnego. Nastąpił całkowity odwrót - radość i podziw zastąpiły głosy, że był na dopingu, że na pewno oszukiwał.

Zastanówmy się, czy Mariusz jest na tyle nieodpowiedzialny, że przed walką swojego życia sięga po zakazane środki? Czy ktoś wie, jak to jest, gdy nagle przed samą walka każą zmienić szatnię? Czy ktoś się zastanowił, co się z tym wiąże? Jak to rzeczywiście było z tą zmianą rękawic tuż przed samym pojedynkiem? Czy zawodnik maksymalnie skupiony na walce jest skoncentrowany na tym, by pilnować swojej wody jak oka w głowie? Bokser musi mieć zaufanego trenera, który pilnie strzeże jego wody, by nikt nie miał do niej dostępu. Czy trener Wacha (który swoją drogą robi sobie zdjęcia z Kliczką na ringu po walce) spełnił swoją rolę? Jeżeli tak, to jaka to była rola?

Z własnego doświadczenia wiem, że woda powinna być jednym z najbardziej pilnowanych produktów przed walką. Nauczyli mnie tego Amerykanie podczas moich walk na UFC. Trener Tonny kiedyś powiedział do mnie: "Pilnuj swojego bidonu czy butelek z wodą jak oka w głowie, zawsze ktoś może dosypać ci jakiegoś syfu czy to na osłabienie, czy na to, żeby wyszło, że byłeś na środkach". Mało kto wie, że popularne syropy na kaszel (Tussipect) uznawane są za środki dopingujące, bo zawierają efedrynę. Wielu moich kolegów sportowców musiało radzić sobie z przeziębieniem inaczej. Mało kto wie także, że popularne "amerykańskie" odżywki, które często sprzedawane są "spod lady" nie przechodzą testów GIS (Główny Inspektorat Sanitarny), a tym bardziej nie są dopuszczane przez WADA (World Anti-Doping Agency). Popularne u nas suplementy diety polecane w podziemnym kręgu na siłowni są niczym innym jak dopalaczami zastępującymi w działaniu środki uznawane za dopingujące. Efektem jest pobudzone ciało, wyostrzony wzrok, dwa razy większa wydajność kosztem wątroby, nerek, ciśnienia czy nadmiernej potliwości. W przypadku komplikacji zdrowotnych lekarz nie bardzo wie, co ma podać, ponieważ nie posiada wytycznych co do postępowania w sytuacji zatrucia organizmu środkami niewiadomego pochodzenia. Czy nam to czegoś nie przypomina?

Wracając do Mariusza, może ktoś go zapewnił, że taki bezpieczny "złoty środek" na walkę w czymś mu pomoże. Czy komuś nie zależało na tym, by w razie porażki zrzucić winę na doping lub na tym, by po walce nie doszło do wypłaty? Te kwestię pozostawiam otwartą, bo ani ja, ani my wszyscy nie wiemy, jak było. Możemy tylko snuć hipotezy. Zanim jednak zaczniemy pluć jadem, zastanówmy się nad całą sytuacją i przemyślmy ją raz jeszcze. Ktoś buduje coś całe życie i w jednej chwili czyjś kawał lub celowe działanie może zniszczyć człowiekowi jego dotychczasowy dorobek. Nie pozwólmy na to."

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Wach | Tomasz Drwal | Władimir Kliczko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje