Nokaut i niespodzianka w walce Mariusza Wacha. Jednogłośna decyzja sędziów
Z aż trzema rywalami na raz na gali Prime MMA 16 zmierzył się Mariusz Wach. W swoim debiucie w takiej samej formule pokonał trzech przeciwników. Powtórzyć sukcesu nie udało mu się w sobotę. Chociaż zaczął od nokautu na Bartoszu "Norasie" Iwanowskim, to nie udało mu się pokonać dwóch pozostałych rywali. Sędziowie byli jednomyślni - jako zwycięzców wskazali Damiana Tańculę i Olafa "Farrleya" Kasprzyka. Była to premierowa porażka "Wikinga" we freak fightach.

Mariusz Wach poszedł śladami innych polskich utytułowanych pięściarzy i postanowił spróbować swoich sił we freak fightach. Podpisał umowę z Prime MMA i zadebiutował na gali nr. 14 i to z przytupem. Zmierzył się na raz nie z jednym, nie dwoma, ale aż trzema rywalami.
Mimo to 46-latek bez większych problemów najpierw znokautował Tomasza Olejnika i Mariusza "Super Mario" Sobczaka, a na "deser" zostawił sobie popularnego "Wampirka". Nagrania z kuriozalnych prób wykopów w wykonaniu rywala, a także jego ucieczki przed Wachem stały się w mediach społecznościowych viralem.
Prime MMA. Mariusz Wach znów zmierzył się z trzema rywalami
Drugą walkę pod szyldem Prime Mariusz Wach stoczył na sobotniej gali w Nysie. Znów kartę walk ułożono tak, że mierzył się z trzema rywalami na raz. Tym razem do oktagonu razem z nim weszli Damian Tańcula, Olaf "Farrley" Kasprzyk i Bartosz "Noras" Iwanowski. Rosły pięściarz "dostał" trudniejszych rywali i faworytem nie był.
Pojedynek zakontraktowany na zasadach K-1 zaczął się od mocnego startu trójki zawodników. Ci otoczyli pięściarza i starali się jeden po drugim wyprowadzać ciosy. Widać było, że mają konkretną taktykę na walkę. A Mariusz Wach nie mógł zdecydować, na którym rywalu ma się skupić.
Nokaut, a potem problemy "Wikinga". Pierwsza porażka Wacha we freak fightach.
Pod koniec 1. rundy posłał potężny cios prosto w głowę "Norasa", który skończył się nokautem. Zawodnik został wyprowadzony z oktagonu, a pięściarzowi pozostało już "tylko" dwóch przeciwników.
Tańcula i Kasprzyk postanowili zasypać go gradem lowkicków. Im dłużej trwała walka, tym większe problemy miał "Wiking". Trzecia runda zaczęła się od mocnego ciosu od "Farrleya", który wyraźnie odczuł Wach. Po chwili freak fighter znów popisał się superman punchem. Zabrzmiał gong i decyzja była w rękach sędziów. A ci wskazali jednomyślnie na zwycięstwo Damiana Tańculi i Olafa "Farrleya" Kasprzyka.
Biorąc pod uwagę początek w wykonaniu Wacha, fakt, że nie podołał pozostałym dwóm rywalom postrzegać można było w kategorii niespodzianki. Widać jednak było, że 46-latkowi zaczyna brakować sił, a dynamika rywali tym razem była dla niego przeszkodą nie do przeskoczenia.














