Mocno ws. Chalidowa. "Mamed powinien walczyć o puchar domu spokojnej starości"
Mamed Chalidow w wieku niespełna 46 lat pisze wielką historię. Legenda polskiego MMA i federacji KSW już w najbliższą sobotę zmierzy się o pas mistrzowski kategorii średniej z urzędującym czempionem Pawłem Pawlakiem. Ciekawy punkt widzenia przedstawia w rozmowie z Interią trener Zbigniew Raubo. - Mamed bardziej powinien walczyć o puchar domu spokojnej starości - wypalił charyzmatyczny szkoleniowiec. Doskonale wiedząc, że jednocześnie sam wystawi się na kontrę osobą... Tomasza Adamka.

Artur Gac, Interia: Zawsze patrzy pan szerzej niż tylko na boks, a już w sobotę do oktagonu KSW wchodzi Mamed Chalidow. Ma pan optykę na sobotnią walkę tego legendarnego weterana?
Zbigniew Raubo: - Mamed w tym wieku bardziej powinien walczyć o puchar jakiegoś domu spokojnej starości niż o pas MMA.
A to pan wypalił.
- Przecież on już ma swoje lata, a MMA to naprawdę niebezpieczny sport. Nabawić się w tym wieku kontuzji to nie problem, a później, kurka, będzie leczył kolano albo inną część ciała przez dłuższy czas. Ten organizm już tak nie regeneruje się jak 25-latka, gdy nawet coś sobie złamał, a chwila moment i było dobrze. To już nie jest Mamed sprzed 20 lat. Czy jemu nie ma kto tego powiedzieć?
Ja tego nie wiem, jakie głosy do niego docierają.
- To, co umie, będzie umiał do końca życia. Tylko że teraz jest już wolniejszy, organizm nie jest tak twardy, ani elastyczny jak był. No ale, jak chce zarobić...
To jest odwieczny dylemat wielkich sportowców.
- Ludzie, metryki nie oszukamy. Głowa mocno chce...
A ciało pokazuje PESEL.
- Są sporty nieporównywalnie mniej kontaktowe i możemy mnożyć takie dyscypliny. A tu jest bezpośrednia walka, można dostać w łeb, do tego te przewroty i to wszystko już nie jest takie jak kiedyś. W dodatku po drugiej stronie masz przeciwnika, który chce ci urwać łeb. Bardziej jednak chodzi o poważniejszą kontuzję.
Niewątpliwie, z wiekiem, ryzyko wzrasta.
- Dziwię się mu. Jest to naprawdę wielki symbol, wielka ikona KSW i polskiego MMA. Po co to? Ale Mamed może odpowiedzieć: "Raubo, uspokój się, twój Adamek też stracił rozum". I co, ja mam im zabraniać?
I wcale się nie zdziwię, jeśli tak odpowie, bo non stop pan mnie kontrował, gdy twierdziłem, że Tomasz Adamek rozmienia swoje mistrzostwo. Czasem pan to przyznał, ale częściej mówił pan w stylu: "jak chce, to niech sobie wraca".
- No tak. Tylko, że jednak boks jest mniej niebezpieczny niż MMA.
No jak? Wszyscy mówią, że bardziej boks. Przecież obrywasz ciosy na głowę, mózg obija ci się o czaszkę.
- Ale kto ci, ku***, każe przyjmować? Masz się nie dać trafić.
Jeśli masz 49 czy 50 lat, to między chcieć a móc są lata świetlne.
- No to nie wchodź (śmiech).
Jeśli Mamed wygra walkę z 37-letnim Pawłem Pawlakiem, to zamknie panu buzię.
Wtedy ośmieszy Pawlaka, a nie mnie. To będzie kompromitacja Pawlaka, nie oszukujmy się. Co mnie ośmieszy? Jeśli Mamed wygra, to Pawlak powinien zakończyć karierę. Mamed to już nie ta szybkość, nie ta siła, nie ten zryw. Wszystko o 20 lat "niemamedowe". Bo 20 lat temu Pawlak, nawet w sile wieku, nie miałby po co wychodzić.
- Pawlak nigdy nie był na takim topie i tak nie elektryzował kibiców. Przez lata kibice przychodzili na Mameda, nie na KSW. A dzisiaj przychodzą na KSW, a nie na Pawlaka. I to jest różnica, duża różnica. Ja tu nikogo nie krytykuję, ale Mamed to był tajfun. Wszyscy szli na Mameda, nikt nie pierdzielił, że idzie na kogoś innego. A dzisiaj się mówi: "idziemy na KSW", a kto tam będzie walczył? "No Pawlak z Mamedem". Czyli Mamed już nie jest magnesem, bo wszyscy wiedzą, że to, co najwspanialsze, ma za sobą.
Często same umiejętności nie wystarczają, by pociągnąć za sobą tłumy. Jak pan uważa, co takiego unikalnego i magnetycznego miał w sobie Mamed, że potrafił być koniem pociągowym całej dyscypliny w Polsce?
- Miał wszystko. Nieobliczalny, zwinny, sprawny, fajna i pozytywna jednostka ogólnosportowa, jak i ogólnospołeczna. I trzymał kibiców do końca, wygrywając w takim stylu, że salę rozrywało. Miał kilka walk, w których wychodził z ogromnych opresji. Jedną walkę, drugą... Wszyscy żyli tą determinacją Mameda.
Moim zdaniem część uwielbienia brała się też stąd, że Mamed przełamywał polski stereotyp Czeczena.
- Może tak było do momentu, aż większość społeczeństwa zorientowała się, że Czeczenia to nie stricte Rosja.
Rozmawiał Artur Gac, Interia
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl











