Reklama

Reklama

MMA. Karolina Kowalkiewicz: Niedługo wychodzę za mąż

To były obrazki jak z horroru. Na początku marca Karolina Kowalkiewicz przeszła operację oka, które zapadło się do zatoki szczękowej i trzeba je było wyciągać z powstałej szczeliny. To efekt brutalnej walki z Xiaonan Yan. Chinka złamała polskiej zawodniczce kość oczodołu, co mogło się zakończyć nawet częściową utratą wzroku.



Od wspomnień dramatycznej walki na gali UFC Fight Night w nowozelandzkim Auckland nie da się uciec. Był 23 lutego 2020 roku. Kowalkiewicz wciąż pamięta bolesne starcie, jakby odbyło się wczoraj, ale czuje się coraz lepiej. 

- Teraz już jest dobrze - zapewnia w rozmowie z serwisem tvpsport.pl. -  Widzę normalnie, a wcześniej bardzo długo widziałam podwójnie. Zdarza się to jeszcze, kiedy patrzę do góry albo w bok, ale jest już OK. Na tyle dobrze, że mogę prowadzić sama auto i nie mam przy tym obaw.

Najwcześniej w czerwcu lekarze będą mogli ocenić, czy Kowalkiewicz otrzyma szansę powrotu do klatki MMA. A jeśli tak - to kiedy dokładnie. Na razie podstawy do optymizmu są bardzo umiarkowane. Niewykluczone, że zalecony zostanie kolejny zabieg chirurgiczny, jeśli podwójne widzenie nie ustąpi.

Reklama

Jeżeli rehabilitacja przebiegać będzie pomyślnie, kolejną walkę Polka stoczy nie wcześniej niż w przyszłym roku. Minimalny okres rekonwalescencji wynieść ma bowiem dziewięć miesięcy. Perspektywę tak długiego powrotu do pełni sił osładzają jednak kibice, którzy nie zapominają o reprezentantce Polski.  

- Tak naprawdę do tej pory fani do mnie piszą, pytają o stan mojego oka - mówi Kowalkiewicz. - Z taką ogromną sympatią, z takim wsparciem i zainteresowaniem nie spotkałam się po żadnej wygranej walce! Po żadnej przegranej również. A teraz... to, co dostałam od ludzi, jest niesamowite.

Mimo że jej bliscy woleliby, żeby nie wchodziła już do oktagonu, ona marzy o jeszcze dwóch walkach - w tym jednej rewanżowej z Chinką, która omal trwale jej nie okaleczyła. Dopiero wtedy polska wojowniczka gotowa będzie zakończyć sportowa karierę.

- Wiadomo, że nie podporządkuję całego życia MMA - podkreśla. - Mam też inne plany. Chcę założyć rodzinę - niedługo wychodzę za mąż, planujemy dzieci. Jednak mam swoje lata. Mam 35 lat i fajnie byłoby urodzić dzieci przed 40-stką.

UKi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy