Reklama

Reklama

MMA. Joanna Jędrzejczyk dementuje pogłoski o walce z Xiaonan Yan

Joanna Jędrzejczyk przyznała w magazynie "Koloseum", że nie prowadzi negocjacji w sprawie walki z Xiaonan Yan. - To plotka - wyznała. Kiedy więc zobaczymy byłą mistrzynię kategorii słomkowej w oktagonie?

Pod koniec stycznia pojawiła się informacja o potencjalnej walce Joanny Jędrzejczyk z Xiaonan Yan. Chinka w przeszłości potrafiła rozbić m.in. Karolinę Kowalkiewicz. Ten pojedynek miałby być jedną z głównych atrakcji kwietniowej gali w Singapurze. Czy coś jest na rzecz? Polka bardzo stanowczo odpowiedziała na takie doniesienia.

- To totalna plotka. Nie ma nic na rzeczy. Jestem aktualnie w Polsce. To zdecydowanie tylko plotka o mojej kolejnej walce. Widzę, że UFC ma zapotrzebowanie na walki wieczoru, na gale numerowane, którymi obsadzani są głownie mistrzowie. Widać, że "JJ" nadal wzbudza zainteresowanie. Do mojego managementu nie trafiło zapytanie. Zobaczymy, co będzie dalej. Za 2-3 tygodnie będę w Stanach Zjednoczonych - stwierdziła w "Koloseum" w rozmowie z Dominikiem Durniatem.

Reklama

Przed Jędrzejczyk pracowite tygodnie. Prócz szlifowania formy ma m.in. zapewniony udział w kręceniu minifilmu dla UFC. Pojawi się też na gali UFC 259, na której Jan Błachowicz zmierzy się Israelem Adesanyą. Kiedy zobaczymy ją w oktagonie?

- UFC ma chyba spore problemy ze ściągnięciem Zhang do innego kraju i potrzebują tej walki. Ona nie broniła już pasa prawie rok, a mistrzowie mają w kontraktach zapisek, że muszą bronić tytułu przynajmniej raz do roku. Nie zakładam walki w pierwszej połowie tego roku - dodała.

Była dominatorka kategorii słomkowej wypowiedziała się też na temat kontrowersyjnych słów Stephena A. Smitha. Dziennikarz ESPN przyznał, że wiele kobiet kwalifikuje się do innych prac, a mimo to one wychodzą do oktagonu, by toczyć walki. I to niespecjalnie mu się podoba. Po tych słowach zawrzało w mediach społecznościowych.

- Jestem dumna z bycia kobietą. Z dumą reprezentuję mój kraj na arenie międzynarodowej. Cieszę, że mamy do tego takie same prawda jak mężczyźni od wielu lat. Nie powinniśmy jednak rozmawiać o skrajnie feministycznych ruchach. Nie było to fair, co napisał ten dziennikarz. ESPN jest teraz główną telewizją transmitującą gale w USA. Tym bardziej, że porywamy serca i to bez żadnych ograniczeń - zakończyła.

jb, Polsat Sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje