Reklama

Reklama

​Michał Materla z zarzutami. "Prokuratorzy stosują bardzo niebezpieczną praktykę"

- Nie chcemy komentować zarzutów, bo mamy nadzieję, że kiedyś doprowadzimy do takiej sytuacji, że to prokuratura będzie musiała się z nich tłumaczyć - podkreśla w rozmowie z Interią mecenas Jakub Łysakowski, obrońca znanego zawodnika mieszanych sztuk walki Michała Materli. Byłemu mistrzowi federacji KSW grozi 15 lat pozbawienia wolności.

Interia: Już złożył pan zażalenia na postanowienie Sądu Rejonowego w Poznaniu w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania Michała Materli na trzy miesiące oraz na sposób zatrzymania przez funkcjonariuszy CBŚP?

Reklama

Jakub Łysakowski: - Aktualnie pracujemy nad tymi zażaleniami. Prokuratura pewnie miała wiele miesięcy, by zebrać wszystkie materiały. My mamy raptem tydzień. W środę zostało wydane postanowienie przez Sąd Rejonowy w Poznaniu - w tej chwili musimy jeszcze raz dokonać analizy tych materiałów, które stanowiły podstawę złożonego do sądu wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Chcemy, aby sąd otrzymał te zażalenia w poniedziałek z rana.

To mozolna praca?

- Ta analiza jest o tyle trudna, że nic nie wynika z tych materiałów, żeby w którymkolwiek momencie można było przypisać takie zarzuty, jakie przypisano, Michałowi Materli.

Czegoś tu nie rozumiem. Jeżeli tak jest, jak pan mówi, powinno to działać na korzyść oskarżonego, a nie przeciwko niemu.

- To jesteśmy w tym samym punkcie. Niestety taka jest praktyka prokuratorów, bardzo niepokojąca i zła, stosowana w wieloosobowych procesach, które toczą się najpierw w murach prokuratur, a później przed sądami. Otóż, żeby uzasadnić pewne decyzje procesowe prokuratorów, kreuje się obraz sprawy.

W jaki sposób?

- W bardzo prosty. To znaczy są tzw. przesłanki stosowania środków zapobiegawczych, czyli obawa, matactwa, grożąca kara, obawa ucieczki, itp. Te przesłanki są konieczne do tego, aby stosować jakiekolwiek środki, czy to wolnościowe, czy izolacyjne, w postaci tymczasowego aresztowania. Prokuratorzy, ponieważ sądy im na to pozwalają, stosują bardzo niemoralną i niebezpieczną praktykę. A zatem, nawet w sytuacji, gdy wiedzą, że pewne zarzuty się nie utrzymają, to na samym początku postępowania karnego stawiają bardzo poważne zarzuty, bardzo często zamykając to klamrą "grupy przestępczej" lub "grupy zbrojnej". A także, nawet w przypadku transakcji narkotykowych, stawiają zarzut prania pieniędzy. Dzieje się tak, ponieważ takie przestępstwa są zagrożone bardzo wysokimi karami. Wówczas, niejako, już na wstępie statuują sobie przesłankę surowości kary.

Co później dzieje się z takimi zarzutami?

- Finalnie bardzo często są umarzane lub po prostu się nie utrzymują do wszystkich osób. Tyle że, co podnoszę, na początku kreuje się je do wszystkich, więc wszystkie osoby są niejako beneficjantami "podarunku" od prokuratora i każdy ponosi tego konsekwencje. Niestety, to dzieje się coraz częściej, a w zasadzie to notoryczność procesowa, że prokurator, który ma kilka osób i więcej, nie zastanawia się nad tym, jakie powinien sformułować zarzuty merytoryczne jednostkowe. Tylko pierwsze - o czym myśli - to postawić zarzut grupie. Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz.

Co ma pan na myśli?

- Jeżeli mamy do czynienia, co wypłynęło w tej sprawie z prokuratury, z zatrzymaniem iluś tam osób...

Dokładnie zostało zatrzymanych 21 osób, ale w rozmowie z Interią prokurator Magdalena Mazur-Prus, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, powiedziała, że to jeszcze nie jest pełny skład tej grupy.

- No właśnie, więc teraz należy postawić retoryczne pytanie. Jeżeli pan Materla nie jest czołową postacią tej grupy, w tym sensie, że nie ma postawionych najcięższych zarzutów, tylko jest statuowany w drugiej części peletonu, a są osoby z większą liczbą zarzutów cięższego kalibru, to dlaczego zatrzymanie pozostałych nie było filmowane? Dlaczego, odnośnie innych osób, nie wrzucono filmu do internetu?

Jaką znajduje pan odpowiedź?

- To nic innego, jak socjotechnika ze strony prokuratury. Wiedząc, że chodzi o osobę publiczną, znaną i lubianą przez społeczności, próbuje się ją zdyskredytować. Próbuje się ją tak obrzucić błotem, żeby przez lata się z tego tłumaczyła. To samo dzieje się z zarzutami jednostkowymi. Nie chcemy ich komentować, bo mamy nadzieję, że kiedyś doprowadzimy do takiej sytuacji, że to prokuratura będzie musiała tłumaczyć się z tych zarzutów. Dlaczego w taki sposób je sformułowała oraz, dlaczego w ten sposób doszło do zatrzymania pana Michała. W każdym razie nie mamy nic do ukrycia, bo pan Materla czuje się niewinny.

Michał Materla ma zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym oraz udział w obrocie narkotykami.

- Tak jak mówię, nie mogę tych zarzutów potwierdzać, natomiast w kwestii stricte ich zapisów, sformułowanych przez prokuraturę, odsyłam do pani prokurator Agnieszki Nowickiej. To ona jest ich autorem i niech pani prokurator tłumaczy się z tych zarzutów. My nie chcemy ich powtarzać, bo kłamstwo wypowiedziane sto razy, staje się prawdą. To słowa mojego klienta: "nie mam się z czego tłumaczyć. Jak mam się bronić przed zarzutami, które dla mnie są absurdalne?".

Jakub Łysakowski, obrońca sportowca poinformował, że jego klient Michał Materla wyraził zgodę na posługiwanie się pełnym nazwiskiem i nie chce chować się za czarnym paskiem na oczach.

Rozmawiał Artur Gac

Dowiedz się więcej na temat: Michał Materla | KSW | Jakub Łysakowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje