Miał być ochroniarzem gwiazd. Sam wylądował na scenie. "Zadzwonili do mnie o trzeciej w nocy"

Maciej "Lobo" Linke został stand-uperem
Maciej "Lobo" Linke został stand-uperemMaciej "Lobo" Linkearchiwum prywatne
Myślałem, że to tylko takie pijackie gadanie, tymczasem rano okazało się, że chłopaki mieli już dokładny plan. Pierwszy występ miał odbyć się w Krakowie, podali mi konkretną datę. Odłożyłem telefon i zacząłem szukać w internecie informacji o tym, co to w ogóle jest ten stand-up. Nigdy wcześniej tego przecież nie oglądałem.
Wszystko jest kwestią tego, jak ten żart się stworzy, jak się go opowie. W zeszłorocznym programie mówiłem na przykład o śmierci brata i mamy. Komentarze osób, które widziały to na żywo, są takie, że to najlepsza rzecz, jaką do tej pory zrobiłem.

Zobacz również:

Mariusz Pudzianowski przed występem w programie Ninja Warrior Polska. WIDEOINTERIA.TVINTERIA.TV
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?