Reklama

Reklama

Mariusz Pudzianowski przed rewanżem z Seanem McCorklem

W sobotni wieczór w łódzkiej Atlas Arenie Mariusz Pudzianowski po raz drugi zmierzy się z Seanem McCorklem. Stawka pojedynku będzie wysoka – utytułowany siłacz powalczy o być albo nie być w MMA.

Pudzianowski będzie miał szybką okazję do rewanżu za porażkę poniesioną 8 czerwca na poprzedniej gali KSW. Pierwsze starcie obydwu zawodników trwało zaledwie dwie minuty. Były strongman z początku miał inicjatywę, ale popełnił błąd w parterze, co wykorzystał doświadczony "Big Sexy" i zakładając dźwignię na łokieć zmusił Mariusza do poddania.

McCorkle to rutyniarz. Daleko mu do czołówki wagi ciężkiej MMA, ale na Pudzianowskiego jego umiejętności i opanowanie wystarczyły. Przetrzymał furiacki atak rywala i skorzystał z pierwszego poważniejszego błędu w obronie. "Rzuciłem się na niego jak dzieciak, któremu ktoś skradł rower. Zabrakło zimnej krwi" - kręcił nie tak dawno głową Pudzian w rozmowie z reporterem serwisu fightsport.pl i zapowiadał poprawę.

Reklama

Czy wyciągnął wnioski i tym razem nie da się zaskoczyć? Tak szybko stając do rewanżu z McCorklem Pudzianowski wiele ryzykuje. Dwie porażki z rzędu mogą znacznie osłabić marketingową pozycję siłacza, a tym samym jego rolę w organizacji zarządzanej przez duet Martin Lewandowski & Maciej Kawulski.

Ortodoksyjni fani MMA narzekali na zakontraktowanie Pudzianowskiego, ale ten świetnie spisał się w roli konia pociągowego dyscypliny. Dzięki niemu dzisiaj nie tylko kibice sportów walki rozpoznają Mameda Chalidowa, Janka Błachowicza, Michała Materę czy Karola Bedorfa. Być może i bez pomocy Pudziana KSW doszłoby marketingowo tu, gdzie jest, ale na pewno Mariusz lawinowo ten proces przyspieszył.

Co będzie jak znowu przegra? Czy "gospodynie domowe" i "Janusze" nie odwrócą się plecami do siłacza, a tym samym do federacji KSW? Czy pozycja organizacji i status gwiazd Mameda i spółki na tyle utrwalił się już w społeczeństwie, że Polsat do spółki z Lewandowskim i Kawulskim nie potrzebują już Pudzianowskiego, żeby zapewnić satysfakcjonująca oglądalność?

Być może prędko organizując rewanż wszyscy zainteresowani mówią "sprawdzam". Włodarze federacji przetestują, czy były siłacz wciąż porywa tłumy, natomiast Pudzianowski zweryfikuje swoje umiejętności. Ten facet naprawdę twardo stąpa po ziemi. Nie chce być maskotką, tylko rzetelnym zawodnikiem MMA. A czasu ma coraz mniej...

"Ja mam 36 lat...jeszcze...(w lutym skończy 37 lat - przyp. red). Zostało mi kilka walk. Dla mnie to walka o być albo nie być" - podkreśla Pudzian.

Stawka pojedynku z McCorklem dla Pudzianowskiego będzie zatem spora. Wróżyć z fusów i typować wyniku walki nie będziemy, ale jesteśmy przekonani, że nasz Mariusz "tanio skóry nie sprzeda!"

KSW 24, sobota łódzka Atlas Arena

Karta walk:

Mariusz Pudzianowski - Sean McCorkle (kat. open)

Paweł Nastula - Karol Bedorf (do 120 kg)

Michał Materla - Jay Silva (do 84 kg)

Borys Mańkowski - Ben Lagman (do 77 kg)

Karolina Kowalkiewicz - Simona Soukupova (do 52 kg)

Marcin Różalski - Paul Słowiński

Anzor Azhiev - Artur Sowiński (do 66 kg)

Mateusz Gamrot - Andre Winner (do 70 kg)

DJ

KSW 24 NA ŻYWO W INTERIA.PL! ZAPRASZAMY!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje