Reklama

Reklama

Marcin Rożalski: Mamed Chalidow znów jest nieszablonowy i nas zaskakuje

- Gratuluję Mamedowi i cieszę się z jego sukcesu. Znów widzimy Chalidow nieszablonowego, który zaskakuje nas technikami, które istnieją, ale nie są zbytnio używane. To zwycięstwo było mu potrzebne, widać, że bardzo je przeżywał - stwierdził Marcin „Różal” Różalski w rozmowie z Polsatem Sport.

Michał Bugno: Ciągle wzbudzasz zainteresowanie swoją osobą. Odczuwasz satysfakcję, że w wieku 42 lat wciąż wzbudzasz zainteresowanie kibiców i jesteś w stanie być bohaterem walki wieczoru i sprzedawać PPV?
 
Marcin Różalski: - To jest na pewno miłe, że ludzie doceniają moją pracę i chcą oglądać moje walki. Jest to spowodowane tym, że poprzednie pojedynki z moim udziałem ich nie zawiodły. Te wygrane i te przegrane. Należy pamiętać, że większość kibicuje mi ze szczerego serca, ale jest grupa, która czeka na moje potknięcie. To fajne, że ludzie mnie obserwują, mimo że nie miałem żadnego startu od lat.

Reklama

Teraz się koncentrujesz na starcie w Genesis. Czy myślisz o kolejnych pojedynkach?
 
Tak, oczywiście, ale jest pewna rzecz, która mnie hamuje. Jest to PESEL. Na razie myślę tylko o tej gali. Jeśli będę w stanie i nie odniosę zbyt dużych obrażeń, to będę chciał walczyć dalej. 

Czy czujesz się spełnionym zawodnikiem?
 
Tak, czuję się spełnionym zawodnikiem i człowiekiem. Spełniłem marzenia, które miałem. Wciąż posiadam jeszcze jakieś, ale te priorytetowe udało się zrealizować. Chciałem być dobrym sportowcem. Zaskarbiłem sobie przychylność widzów. Walczyłem z bardzo dobrymi zawodnikami. Nie walczyłem z dużo gorszymi na poprawę rekordu czy odbudowanie. Z tego jestem dumny.
 
Jan Błachowicz został niedawno mistrzem UFC w wadze półciężkiej. Jak wiele lat temu razem walczyliście na galach KSW, to wierzyłeś, że będzie w stanie zajść tak daleko?
 
Ja nawet na swoich mediach społecznościowych wrzuciłem filmik, w którym wypowiedziałem się, że wierzę w jego sukces. Sadziłem, że jest zdolny do takiego wyczynu. Wyszło tak, jak chciałem.
 
Duży sukces odniósł także Mamed Chalidow, który znokautował Scotta Askhama kopnięciem z wyskoku. Byłeś pod wrażeniem? Mając 40 lat, pokazał, że można.
 
Tak, najbardziej zaimponowało mi to kopnięcie. To taka "karata" z wyskoku nożycami. Znów widzimy Mameda nieszablonowego, który zaskakuje nas technikami, które istnieją, ale nie są zbytnio używane. On już w poprzedniej walce próbował tak kopać. To zwycięstwo było mu potrzebne, widać, że bardzo je przeżywał. Co z tego, że ma 40 lat? Ja w wieku 39 lat zdobyłem pas mistrzowski pas KSW. Gratuluję Mamedowi i bardzo się cieszę. Nie jestem jednak zwolennikiem, żeby zawodnicy w naszym wieku walczyli z młodszymi. Oczywiście są wyjątki, ale pewnych rzeczy nie oszukasz. Ja już czuję, ile mam lat.

Michał Bugno, MM, Polsat Sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje