Reklama

Reklama

Marcin Najman dla Interii: Hejt już mnie nie rusza

- Zawsze starałem się być sobą, starałem się żyć po swojemu i nie mam z tym problemu. Hejt mnie już nie rusza. Lubię żyć intensywnie i ciekawie. Wiele rzeczy wychodzi samych z siebie. To nie jest tak, że Marcin Najman siedzi z kartką i myśli tak: teraz zrobię to, a potem tamto. Nie, tak się nie dzieje - mówi w rozmowie z Interią Marcin Najman, były kick-bokser i zawodnik mieszanych sztuk walki.

Mocne wpisy w sieci, wyrażanie oryginalnych poglądów, czy polemiki Marcina Najmana zazwyczaj nie zostają bez echa. Na popularności zyskał jeszcze bardziej w czasie pandemii. W lutym oficjalnie zakończył karierę. Przegrał swój ostatni pojedynek z Szymonem "Taxi Złotówą" na Gali VIP-MMA. Rywal w ostatnich dwóch latach zmagał się przede wszystkim ze zbijaniem dużej nadwagi, zrzucił aż 60 kilogramów.

- To już oficjalny koniec mojej kariery. W ringach i oktagonach spędziłem 24 lata. To wystarczający czas, by powiedzieć dosyć. Tym bardziej, że moje ciało już kompletnie odmawiało posłuszeństwa. Teraz muszę leczyć wszystkie kontuzje, które przez lata się nawarstwiały. To była słuszna decyzja. Chęci może jeszcze by były, ale nie ma możliwości fizycznych.

Reklama

W ostatnich trzech latach walczyłem z naderwanymi ścięgnami w jednym barku, drugi miałem rekonstruowany bo miałem całkowicie pozrywane ścięgna. Jest to o tyle obciążające, że po prostu do walk nie można się przygotować w stu procentach. Dawać się obijać zawodnikom, którzy dwadzieścia lat temu nie wytrzymaliby w pojedynkach ze mną trzydziestu sekund, to chyba nie jest to najlepszy cel - mówi nam Marcin Najman.

- Pewnie, że jest niedosyt, że zakończyłem karierę porażką, ale na pewno ta moja ostatnia walka dostarczyła wielu emocji. Pierwsza runda, którą stoczyliśmy, była bardzo emocjonująca wygrałem ją 10-8. Rywal jednak bardzo mądrze przeczekał te moje ataki, a gdy ja się zmęczyłem i "wystrzelałem", to on zaczął mnie atakować. Co zrobić, takie życie - dodaje.

Zawsze staram się być sobą

Wokół Marcina Najmana narosło w ostatnim czasie wiele kontrowersji, a sieć nie szczędzi mu hejtu. Jak sobie z tym radzi? Sam prowokuje pewne sytuacje?

- Hejt był, jest i będzie. Wielu ludzi przekonało się chyba jednak, że ja sam z przymrużeniem oka podchodzę do wielu sytuacji. Ci, którzy na przykład brali na serio moją wizytę pod Jasną Górą, chyba teraz sami się uśmiechają. Widzę, że tego hejtu jest już dużo mniej. Natomiast ja zawsze starałem się być sobą, starałem się żyć po swojemu i nie mam z tym problemu. Hejt mnie już nie rusza. Lubię żyć intensywnie i ciekawie. Wiele rzeczy wychodzi samych z siebie. To nie jest tak, że Marcin Najman siedzi z kartką i myśli tak: teraz zrobię to, a potem tamto. Nie, tak się nie dzieje - zdradza Marcin Najman.

Legendą obrósł już konflikt pomiędzy nim a Przemysławem Saletą. Panowie nie pałają do siebie sympatią od kilkunastu lat, zwłaszcza od czasu, gdy częstochowianin zaprzyjaźnił się z byłą drugą żoną Przemysława Salety, Ewą Byzdrą. Od tamtego momentu nie brakuje złośliwości z obydwu stron. W latach 2010-2011 postanowili przemówić do siebie z jeszcze większą mocą, w ringu. Stoczyli dwie walki, obydwie zakończyły się wygraną Salety.

- To są stare sprawy, a Przemek to już jest starszy pan. Jest już grubo po pięćdziesiątce, tak że absolutnie nie ma co do tego wracać - ucina temat Marcin Najman.

Marcin Najman konferansjerem

Marcin Najman zadebiutował właśnie w nowej roli. Podczas konferencji prasowej w Warszawie przed Galą Boksu w Rzeszowie zaplanowaną na 30 maja, był jednym z konferansjerów. Czy to będzie jedna z jego nowych życiowych ról?

- Do Mateusza Borka mi jeszcze daleko. Nie mam takiego doświadczenia jak on, ale on z kolei nie potrafi tak obsługiwać iphone'a jak ja. To nie mnie oceniać, jak się zaprezentowałem jako prowadzący - żartuje Marcin Najman.

42-letni były dwukrotny wicemistrz Polski juniorów w kick-boxingu niebawem po raz drugi zorganizuje galę MMA VIP 2. 7 maja odbędzie się w Warszawie konferencja prasowa zapowiadająca tę galę. Wydarzenie zaplanowano na 18 czerwca.

- Mam bardzo ciekawą kartę walk. Mam nadzieję, że kibice zrozumieją, dlaczego obrałem taki kierunek biznesowy, proponując właśnie taką kartę. Sama konferencja, jak i gala, odbędą się w systemie PPV.

Czy jeszcze w najbliższym czasie czymś zaskoczę Polaków? Chyba nie. Te wszystkie opowieści, że Marcin Najman to kontrowersyjna postać, są bardzo mocno przesadzone. Sam kontrowersji nie szukam. A tym wszystkim, którzy źle oceniają moją karierę, chciałbym powiedzieć, że na swoim koncie mam wiele sukcesów i przemawiają za mną wyniki. Jestem m.in. dwukrotnym młodzieżowym wicemistrzem Polski w kick-boxingu, walczyłem o zawodowe mistrzostwo Polski. Jestem mistrzem Europy w kick-boxingu w K-1. Stoczyłem 33 zawodowe walki, z czego dziewiętnaście wygrałem. Co ja mogę jeszcze więcej powiedzieć? - zakończył z uśmiechem Marcin Najman.

Rozmawiał Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje