Reklama

Reklama

Mamed Chalidow został wygwizdany! To koniec Czeczena w Polsce?

Skandalem zakończyła się walka wieczoru Mameda Chalidowa z Borysem Mańkowskim podczas gali KSW 39 na PGE Narodowym. Wygrał Chalidow, ale zwycięzca nie został nagrodzony brawami, lecz pod adresem Polaka czeczeńskiego pochodzenia rozległy się przeraźliwe gwizdy i budzenie z trybun. Niepocieszony mistrz KSW powiedział tylko "serdecznie was witam i dziękuję", po czym odwrócił się na pięcie i zawiedziony opuścił oktagon. Czy w takiej atmosferze, najpopularniejszy w naszym kraju zawodnik MMA, na zawsze pożegnał się z polskimi kibicami?

Dla Mameda Chalidowa walka z Borysem Mańkowskim była jubileuszową, 20. batalią dla federacji KSW, przed polską publicznością. Jeszcze do niedawna zawodnik z Groznego, mieszkający w Polsce od września 1997 roku, mający żonę Polkę, a od 2010 roku także polskie obywatelstwo, był niekwestionowaną gwiazdą w naszym kraju.

Reklama

Od pewnego czasu Chalidowowi zaczęło ciążyć, że jest gorliwym muzułmaninem, a dodatkowo fakt, że publicznie deklarował dumę ze swojej wiary. Apogeum nienawiści nastąpiło z soboty na niedzielę na wypełnionym po brzegi stadionie PGE Narodowym.

Zawodnik z Czeczeni, po trzech rundach twardej i stojącej na wysokim poziomie technicznym walki, zasłużenie pokonał na punkty kreowanego na przyszłą gwiazdę Borysa Mańkowskiego. Aktualni mistrzowie federacji KSW (ich walka odbyła się w umownym limicie 82 kg) wielokrotnie podczas batalii okazywali wzajemny szacunek. Tak samo było po pojedynku, który został rozstrzygnięty jednogłośnym werdyktem punktowym.

Przegrany Mańkowski najpierw zwrócił się do, jak to nazwał, prawdziwych kibiców swoich i Mameda, ale apel "Diabła Tasmańskiego" na niewiele się zdał. Gdy do reportera w klatce Mateusza Borka podszedł Chalidow, nagle brawa przemieniły się w przeraźliwe gwizdy i buczenie.



Skonsternowany Czeczen najpierw próbował oswoić się z tą sytuacją, z przekąsem uśmiechnął się, ale po pytaniu prowadzącego nie miał ochoty wystawiać się na publiczne poniżenie. "Serdecznie was witam i dziękuję" - gorzko wycedził do mikrofonu Mamed, po czym odwrócił się i opuścił oktagon. Na niewiele zdały się zabiegi dziennikarza, by zatrzymać gwiazdora przed kamerą, bowiem Chalidow nie miał najmniejszej ochoty słuchać tego typu podziękowań.

Wobec takiego incydentu wiele wskazuje na to, że historyczną galą na stadionie PGE Narodowym Chalidow pożegnał się z polską widownią. Pojedynkiem z Mańkowskim wojownik z Olsztyna wypełnił kontrakt z federacją KSW i mało prawdopodobne, by nadal chciał słuchać lżenia pod swoim adresem. Teraz Mamed może zostać gwiazdą czeczeńskiej organizacji ACB, dla której w debiucie, w klatce w Manchesterze, zaprezentował się znakomicie, demolując rywala w 21 sekund.

W drugiej walce wieczoru gali, która zgromadziła drugą najliczniejszą widownię w historii MMA i była popisem organizacyjnym najwyższej próby, triumfował Mariusz Pudzianowski. "Pudzian" pokonał w 2. rundzie, przez poddanie (kumulacja ciosów) Tyberiusza Kowalczyka, z którym w przeszłości rywalizował w zawodach strongmanów.

Z kolei w pojedynków celebrytów i showmanów, raper Popek Monster zdemolował w oktagonie "Hardkorowego Koksa", czyli Roberta Burneikę. Ekscentryczny muzyk wygrał już w pierwszej rundzie przez poddanie i wierzy, że sukcesy w klatce dopiero przed nim.

Największą niespodziankę sprawił wytatuowany od stóp do głów Marcin Różalski, "gasząc światło" posiadaczowi mistrzowskiego pasa KSW w wadze ciężkiej Fernandowi Rodriguesowi Jr. (11-2, 8 KO, 2 SUB). Brutalny nokaut, na skutek pojedynczego ciosy sierpowego z prawej ręki, nastąpił w... 16 sekundzie walki!

KSW 39 - wyniki:

Mamed Chalidow (34-4-2, 13 KO, 17 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty Borysa Mańkowskiego (19-6-1, 3 KO, 7 SUB)

Mariusz Pudzianowski (11-5, 1 NC, 4 KO, 3 SUB) pokonał przez poddanie (ciosy) Tyberiusz Kowalczyk (3-1, 2 KO, 1 SUB)

Popek Monster (3-2, 2 KO, 1 SUB) wygrał przez poddanie (ciosy) z Robertem Burneiką (2-1, 1 SUB)

walka o mistrzostwo kategorii ciężkiej:

Fernando Rodrigues Jr. (11-3, 8 KO, 2 SUB) przegrał przez nokaut w pierwszej rundzie z Marcinem Różalskim (7-4, 4 KO, 2 SUB)

walka o mistrzostwo kategorii półciężkiej:

Tomasz Narkun (14-2, 3 KO, 11 SUB) pokonał przez poddanie w pierwszej rundzie Marcina Wójcika (10-5, 3 KO, 5 SUB)

Łukasz Jurkowski (16-10, 4 KO, 6 SUB) pokonał na punkty (29:28, 28:29, 29:28) Rameu Sokoudjou (17-17, 11 KO, 1 SUB)

walka o mistrzostwo kategorii lekkiej:

Mateusz Gamrot (13-0, 4 KO, 3 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty (29:28, 29:28, 29:28) Normana Parke'a (23-6-1, 4 KO, 12 SUB)

walka o mistrzostwo kategorii piórkowej:

Kleber Koike Erbst (22-4-1, 2 KO, 18 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty (29:27, 29:27, 29:28) Marcina Wrzoska (12-5, 5 KO, 3 SUB)

Michał Andryszak (19-6-1 NC, 12 KO, 6 SUB) pokonał przez poddanie (anakonda) w pierwszej rundzie Michała Kitę (17-9, 9 KO, 6 SUB)

Damian Janikowski (1-0, 1 KO) pokonał przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Julio Gerardo Gallegos (8-7, 3 KO, 5 SUB)

walka o mistrzostwo kategorii muszej:

Ariane Lipski (9-3, 6 KO, 1 SUB) pokonała przez poddanie (balacha) w pierwszej rundzie Dianę Belbitę (8-3, 4 KO, 2 SUB)

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje