W trakcie ostatniego programu "Klatka po klatce" Mamed Chalidow w rozmowie z dziennikarzem redakcji "WP Sportowe Fakty", Arturem Mazurem podzielił się z kibicami poruszającym wyznaniem. Jak się okazuje, w jego rodzinnym domu mogło dojść do prawdziwej tragedii.
W domu Chalidowa blisko było do tragedii. Mamed w porę zareagował
Podczas wywiadu 45-latek usłyszał pytanie, po którym od razu się mocno zaktywizował. - Czy możesz powiedzieć, dlaczego blokujesz płytę indukcyjną w domu? - zapytał dziennikarz.
- Słuchajcie, rada dla wszystkich. Jeżeli ktoś ma koty w domu, blokujcie swoje płyty indukcyjne. Ostatnio tego nie zrobiłem i któryś kot mi włączył płytę indukcyjną. Na płycie była patelnia, a w niej spaghetti. Po kilku godzinach spaghetti już nie było, tylko był dym po całej chacie w nocy - zaczął Chalidow.
Mało co się nie spaliliśmy. Dobrze, że ja się obudziłem. Poczułem dym i poszedłem na dół. Patrzyłem tam i nie wiedziałem, skąd dym idzie, bo myślałem, że się palimy. Okazało się, że te koty łaziły i włączyły tę płytę indukcyjną. To oczywiście nauczka dla nas, żeby ją blokować
Od dłuższego czasu Mamed wraz z rodziną mieszka w domu pod Olsztynem. Wprowadził się do niego po opuszczeniu Wrocławia. Postawił na piękną i spokojną okolicę - posiadłość leży na zboczu przy jeziorze.
Sceny w Las Vegas, legenda boksu "okradziona"? To się w głowie nie mieści
Kiedy kolejna walka Chalidowa? "Trenuję codziennie"
Kibice wyczekują natomiast z niecierpliwością kolejnej walki Chalidowa. Ostatni pojedynek stoczył on na gali XTB KSW 100, która odbyła się 16 listopada 2024 roku w PreZero Arenie w Gliwicach. Dość niespodziewanie wygrał z Adrianem Bartosińskim, postrzeganym jako wyraźny faworyt, przez poddanie.
- Trenuję codziennie. Mam małą przerwę, jeśli chodzi o walki. Dużo spraw prywatnych, jakieś tam projekty nowe, ale trening jest cały czas - deklarował w czerwcu. - Czekam... Czekam na głód. Na głód walki - dodał po chwili, wpatrując się wprost w kamerę. Odebrano to jako jasny sygnał dla właścicieli KSW.














