KSW ogłosiło walkę, ale co się stało później. Pudzianowski wściekły. Słowa poszły w świat
Mariusz Pudzianowski jest od dłuższego czasu na wojennej ścieżce z federacją KSW. Legendarny zawodnik uważa, że nie otrzymał całej wypłaty za swoją ostatnią walkę. 47-latek ponownie zaatakował federację i jednego z jej właścicieli - Martina Lewandowskiego. Ma to związek m.in. z ogłoszeniem walki na KSW 113 pomiędzy Adamem Josefem, a Piotrem Liskiem. Legendarny fighter nadał także tajemniczy komunikat.

Mariusz Pudzianowski to legenda polskiego sportu. Pięciokrotny mistrz świata strongman przez wiele lat budował wizerunek MMA w Polsce. Tym samym stał się gwiazdą KSW i wydawało się, że w tej federacji zakończy kiedyś swoją karierę sportową. "Pudzian" ostatni raz do oktagonu wszedł w kwietniu, gdy przegrał po 30 sekundach z Eddiem Hallem.
Pudzianowski na wojennej ścieżce z KSW. Geneza konfliktu
Pod koniec października wybuchła jednak prawdziwa bomba. Wybitny sportowiec wprost przyznał, że wciąż oczekuje na przelew od europejskiego giganta po swojej ostatniej walce. - "Do tej pory nie otrzymałem pełnego rozliczenia finansowego, które zgodnie z umową powinno zostać wypłacone dawno. Sprawa została zgłoszona do odpowiednich osób i liczę, że zostanie rozwiązana w sposób uczciwy i profesjonalny" - przekazał w mediach społecznościowych fighter.
Przedstawiciele KSW nabrali wody w usta, a dyrektor sportowy organizacji przyznał, że nie może się wypowiadać w tym temacie, bo to sprawa między "Pudzianem", a jednym z włodarzy federacji - Martinem Lewandowskim.
Pudzianowski się wściekł. "Czas panowania dawno się skończył"
Od tamtej pory Pudzianowski często wbija szpilki w KSW. Federacja ogłosiła, że na grudniowej gali KSW 113 w Łodzi dojdzie do freak fightu pomiędzy Adamem Josefem, a Piotrem Liskiem. To wielu osobom się nie spodobało, ponieważ KSW często przyznawało, że nie chce na swoich galach tzw. freak fightów.
"Pudzian" w swoich mediach społecznościowych postanowił omówić artykuł ze strony "Przeglądu Sportowego Onet" pt. "Chcą znaleźć drugiego Mariusza Pudzianowskiego. To się nie uda".
Nadal pan M.L (Martin Lewandowski - red.) udaje, że jest panem MMA w Polsce, to się grubo pomylił. Czas panowania dawno się skończył, Są mocniejsi. Ja jestem bardzo spokojny i cierpliwy! Ale za to konsekwentny!
48-latek podkreślił w swoim wpisie, że kibice niebawem usłyszą więcej. - Nie jestem chłopczykiem, którego można popychać i traktować w ten sposób! Tonący brzytwy się chwyta. Dziś Fejki - srejki określane publicznie przez kogoś, biją na głowę firmę KSW. A bez Materli, Mameda, Bedorfa i kilku innych zawodników KSW leży na łopatkach - dodał.
W swoim wpisie zwrócił się także do Rysiewskiego i przyznał, że nie ma do niego nic osobistego. - Nie daj się wpuszczać w maliny aby robiono z Ciebie Pinokia - skwitował Pudzianowski i podkreślił tajemniczo, że "niebawem zrobimy zabawę".











