Jedną z głównych atrakcji sobotniej gali KSW120 w gdyńskiej Polsat Plus Arenie będzie powrót do klatki Artura Szpilki. Pochodzący z Wieliczki zawodnik stoczył swój kolejny pojedynek w federacji KSW. Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej stoczy swoją pierwszą walkę w tym roku.
Dla "Szpili" poprzedni rok był bardzo udany. 37-latek podniósł się po porażce z Arkadiuszem Wrzoskiem i w dwóch kolejnych pojedynkach pokonał przed czasem Errola Zimmermana i Michala Martinka. Tym razem na drodze szóstego w rakingu KSW Polaka stanie reprezentujący Brazylię Augusto Sakai. Notowany na czwartej pozycji przeciwnik w przeszłości walczył dla UFC, a w swoim ostatnim pojedynku przegrał na punkty z Marcinem Wójcikiem.
- Ale on nie przegrał z nikim przed czasem. To jest gość, który z De Friesem walczył pięć rund, czy znokautował Marcina Tyburę w UFC. To naprawdę ciężki zawodnik. Więc bardzo się cieszę, przede mną kolejne doświadczenie - Szpilka w rozmowie z dziennikarzem Interii Sport Arturem Gacem docenił klasę swojego przeciwnika.
15 minut krwawego boju Szpilki z Brazylijczykiem. Wszystko zostawili w rękach sędziów
W opinii wielu na Szpilkę czekało jedno z największych wyzwań w dotychczasowej przygodzie w KSW. Polak z pewnością chciał jak najszybciej i w jak najbardziej dobitny sposób pokazać, że pomimo małego doświadczenia w MMA jest gotowy do walki o najwyższe cele - włączając w to pas mistrzowski wagi ciężkiej należący od ponad ośmiu lat do Phila De Friesa.
Szpilka z dużym respektem podszedł do znacznie bardziej doświadczonego przeciwnika. Brazylijczyk również uważał, nie chcąc nadziać się na jeden z potężnych ciosów w wykonaniu Polaka. Po początkowym badaniu sił obserwowaliśmy znacznie interesujący pojedynek. Szpilka starał się osłabić rywala celnymi uderzeniami w korpus. Jednocześnie musiał uważać na kopnięcia Sakaiego.
Na minutę 20 sekund przed końcem pierwszej rundy Szpilka trafił potężnym ciosem rywala. Brazylijczyk padł na matę, jednak Polakowi nie udało się skończyć tego pojedynku. 37-latek jednak nie ustawał w swoich staraniach. Ostatecznie jego przeciwnika uratował gong. Szpilka mógł być jednak zadowolony, bowiem zdecydowanie wygrał pierwsze starcie.
Sytuacja z czasem zaczynała się rozwijać coraz korzystniej dla Polaka. Sakai miał na twarzy potężne rozcięcie, co nie mogło nie mieć wpływu na jego postawę w dalszej części pojedynku. Polakowi w drugiej rundzie przydarzył się moment dekoncentracji. Sakai wykorzystał to momentalnie, powalając Szpilkę na matę. Pod koniec rundy Brazylijczyk dominował w parterze, rozbijając przeciwnika mocnymi uderzeniami łokciem. Ostatecznie Polak przetrwał trudny moment, co oznaczało trzecią rundę tego pojedynku.
Trzecia runda była zdecydowanie najbardziej wyrównanym ze starć. Obaj zawodnicy wymieniali się ciosami, lecz żaden z nich nie był w stanie wypracować sobie ewidentnej przewagi. Po 15 minutach tego boju wszystko było już jasne - zwycięzcę wskazać mieli sędziowie punktowi. Ci byli jednomyślni, wskazując ostatecznie na triumf Szpilki.
Po tym pojedynku odbyła się walka wieczoru gali KSW 120. Po niezwykle zaciętym boju Bartosz Leśko wygrał jednogłośnie na punkty z Rafałem Haratykiem i został nowym mistrzem federacji KSW w kategorii półciężkiej.
Zobacz również:














