Kompletna demolka Polaka w USA. Pogrom w 1,5 minuty. Sędzia go uratował
Jeśli Iwo Baraniewski marzył o jak najbardziej spektakularnym wejściu do federacji UFC, to lepiej nie mogło mu się to udać. Polak dosłownie gromi kolejnych rywali, dając przy tym niesamowite show oraz pokazując, że jest w stanie osiągnąć naprawdę wiele. Tym razem, podczas gali UFC Fight Night. Tym razem naprzeciwko niego stanął Australijczyk Junior Tafa , ale walka został przerwana przez sędziego już po minucie i 25. sekundach. Baraniewski rozpoczął demolkę niskimi kopnięciami i dokończył dzieła serią ciosów w parterze.

Podczas gali UFC Fight Night w obiekcie Apex w Las Vegas do oktagonu ponownie wszedł jeden z najgorętszych polskich prospektów ostatnich lat. Iwo Baraniewski stoczył swoją kolejną walkę w największej organizacji MMA na świecie, mierząc się z Juniorem Tafą. Dla niepokonanego Polaka był to kolejny krok w kierunku czołówki kategorii półciężkiej, a kibice liczyli na następny efektowny występ zawodnika, który poprzez swój efektowny styl błyskawicznie zdobywa popularność.
W ostatnich tygodniach wokół Baraniewskiego było wyjątkowo głośno. Po kontuzji Jana Błachowicza, UFC rozważało "Rudego" jako zastępstwo do walki z notowanym w rankingu Bogdanem Guskovem. Sam zawodnik był gotowy przyjąć takie wyzwanie i otwarcie deklarował chęć wejścia do pojedynku na krótkim terminie, jednak ostatecznie do zestawienia nie doszło. Był to jednak wyraźny sygnał, że matchmakerzy UFC coraz poważniej patrzą na rozwój kariery 27-latka.
Takiego wyróżnienia Polaka ze strony UFC mało kto się spodziewał. Klasa
Pierwotnie rywalem Baraniewskiego 6 czerwca miał być Billy Elekana, lecz Amerykanin wycofał się z pojedynku z powodu kontuzji. W jego miejsce na niespełna trzy tygodnie przed galą wskoczył Junior Tafa.
Biało-Czerwony przystępował do walki z idealnym bilansem i serią dwóch błyskawicznych zwycięstw w UFC. Po efektownych wygranych nad Ibo Aslanem i Austenem Lane'em wielu ekspertów zaczęło wymieniać jego nazwisko w gronie najciekawszych talentów całej kategorii półciężkiej.
Iwo Baraniewski znów zadziwił świat. Błyskawiczna wygrana w UFC
Tym razem trenujący w Warszawie zawodnik otwierał kartę główną. Kiedy drzwi klatki się zamknęły i wybrzmiała pierwsza syrena, obaj zaczęli spokojnie. Widać, było, że Tafa czuje ogromny respekt do polskiego oponenta. Baraniewski dał znać niskim kopnięciem, że to będzie jego broń, później niespodziewanie poszedł w klincz, aby uśpić czujność rywala. W końcu po około 80 sekundach odpalił ponownym kopnięciem na łydkę, po którym Nowozelandczyk się przewrócił. Polak popędził i zasypał rywala ciosami, a sędzia był zmuszony przerwać pojedynek.
Iwo Baraniewski zaliczył tym samym swoje trzecie błyskawiczne zwycięstwo pod banderą UFC. Co ciekawie, Warszawiak w klatce największej organizacji MMA łącznie spędził zaledwie trzy minuty.
Zwycięstwu w Apex z trybun przyglądała się była mistrzyni Joanna Jędrzejczyk, a sam wojownik w wywiadzie po walce przyznał, że wszystko poszło zgodnie z planem, a teraz jego celem są zawodnicy z topowej 15-stki wagi półciężkiej.














