Jan Błachowicz nie miał wyboru. To będą trudne święta. "Minimum dwa tygodnie bólu"
Jan Błachowicz już od jakiegoś czasu zapowiadał, że będzie zmuszony poddać się operacji, a później przejdzie dłuższą rehabilitację. W czwartek wojownik MMA poinformował w swoich mediach społecznościowych, że do zabiegu dojdzie już w piątek, jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Powrót Błachowicza do oktagonu będzie miał miejsce dopiero za kilka miesięcy, być może nawet za pół roku.

Jeszcze nie tak dawno temu wydawało się, że niespełna 41-letni zawodnik będzie walczył już w styczniu z Aleksandrem Rakiciem, który już raz był jego przeciwnikiem - w maju ubiegłego roku górą był "Cieszyński Książę". Walka została jednak odwołana, co spotkało się z nieprzychylną reakcją Rakicia, który w swoich wpisach w mediach społecznościowych nie krył rozczarowania decyzją Polaka o wycofaniu się i sugerował, że nasz zawodnik nie chce z nim walczyć.
W rzeczywistości Błachowicz mówił jednak prawdę zapewniając, że jest kontuzjowany i po prostu musi poddać się zabiegowi chirurgicznemu. Były mistrz UFC wyjaśnił, że od dawna ma problem z barkami i ból jest już na tyle silny, że praktycznie uniemożliwia mu dalsze treningi na najwyższym poziomie, nie mówiąc już o normalnej walce.
Operacja, którą przejdzie Błachowicz, będzie miała miejsce już w piątek, a więc jeszcze przed świętami.
Naprawdę trudny okres przede mną... Jutro operacja. Następnie minimum dwa tygodnie bólu i gojenia się - czyli "fajne" Święta i Sylwester… Dopiero potem mogę rozpocząć rehabilitację, która może potrwać dwa miesiące. W końcu - powrót na matę i walka o odzyskanie formy. Nie będzie łatwo, ale wizja lepszego zdrowia mocno motywuje mnie do działania. Wierzę, że do oktagonu UFC wejdę jeszcze w pierwszej połowie roku i dam Wam widowisko, które obiecałem.
Błachowicz zawalczy w Polsce? To mógłby być prawdziwy hit
Dwa tygodnie temu Błachowicz udzielił wywiadu dla serwisu Bjpenn.com. Polak przyznał wówczas, że chciałby zawalczyć jeszcze w pierwszej połowie 2024 roku, ale nie obiecuje, że faktycznie już wtedy będzie w pełni gotowy do walki. - Miałem nadzieję, że to będzie pierwsza połowa nowego roku, ale zobaczymy. Przede wszystkim muszę przejść operację i rehabilitację, a potem będziemy mogli zacząć myśleć o moim powrocie - zaznaczył.
Obecnie nie wiadomo, kto będzie rywalem Błachowicza po jego powrocie, choć on sam nie kryje, że chętnie zawalczyłby na PGE Narodowym w Warszawie z Jirim Prochazką.












