Reklama

Reklama

​Izu Ugonoh: Adesanya może popełnić błąd walcząc z Błachowiczem

Pochodzący z Nigerii zawodnik mieszanych sztuk walki Izu Ugonoh przyznał, że Nigeryjczyk Israel Adesanya przechodząc do wyższej kategorii wagowej, aby walczyć z Janem Błachowiczem o mistrzostwo świata UFC w wadze półciężkiej, mógł podjąć złą decyzję.

Marcin Cholewiński, PAP: Jak możesz ocenić przygotowania do walki z perspektywy głównego sparingpartnera Błachowicza?

Izu Ugonoh: - Po raz trzeci uczestniczyłem w przygotowaniach Janka do walki i były to bardzo dobre treningi. Wszystko przebiegało bardzo podobnie. W klubie stworzony jest schemat przygotowań i tym się kierowaliśmy. Ze względu na inną charakterystykę zawodnika doszło do pewnych poprawek taktycznych i strategicznych. Trzon przygotowań jednak się nie zmienił.

Twoja rola polegała na sparingach typowo kick bokserskich?

- Głównie chodziło o moje gabaryty - wzrost i zasięg ramion mam podobny do Israela. Starałem się też odzwierciedlać to, jak porusza się w ringu oraz dobrą pracę lewą ręką. Jednak byłem tylko elementem w tych przygotowaniach, ponieważ Jankowi pomagało mnóstwo osób.

Jakie słabości ma Adesanya?

- To analityczne pytanie, ponieważ nie widać u niego zbyt wielu słabych stron. Ma bardzo duży arsenał ciosów i wysoką inteligencję wojownika. Kiedy już jest przewracany, to dobrze się przed tym broni. To nie jest kwestia eksploracji jego słabych stron, ale raczej trzeba niwelować jego atuty i sprawić, aby popełnił jakiś błąd.

Pochodzisz z Nigerii, podobnie jak Adesanya. Jak emocjonalnie podchodzisz do tej walki?

- Staram się podchodzić z chłodną głową, bo jest mnóstwo emocji. Z Israelem poznałem się kilka temu, a do tego jest Nigeryjczykiem. Z drugiej strony jestem w sztabie Janka i pomagałem mu się przygotować. Życzę Jankowi, aby wyszedł do oktagonu w dobrej dyspozycji, aby to był jego dobry dzień. W wyobraźni widziałem już w jaki sposób Janek mógłby wygrać tę walkę, bo widziałem go na treningach i sparingach. Jednak nie wiemy, jaki plan ma jego rywal. To sprawia, że ten sport jest piękny.

Czyli masz rozdarte serce?

- Kiedy Janek zdobywał mistrzostwo świata pokonując Domicka Reyesa, kibicowałem również Adesanyi, który bronił tytułu z Paulo Costą. Tego wieczoru byłem szczęśliwy, ponieważ Polak i Nigeryjczyk stali na szczycie UFC w swoich kategoriach wagowych. To było coś pięknego. Teraz emocje odkładam na bok.

Jak oceniasz decyzję Adesanyi o przenosinach do wyższej kategorii wagowej?

- Na początku miałem przekonanie, że Israel technicznie może bardzo przewyższać umiejętności Janka, bo jest bardzo utalentowany. Jednak w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy Adesanya nie popełnia poważnego błędu walcząc z Jankiem. Widać, że obaj bardzo się szanują. Janka łatwo jest zlekceważyć, bo wydaje się być wolny. Jednak kiedy nokautuje, staje się bardzo szybki, więc to może być złudne.

W Las Vegas rozmawiał Marcin Cholewiński 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama